Prokuratura zajmie się podejrzeniem o fałszowanie dokumentacji medycznej w Szpitalu Czerniakowskim w Warszawie. Śledczy podejmą działania po tym, jak „Codzienna”, „Gazeta Polska” i program „Koniec systemu” w TV Republika opublikowały materiały obnażające patologię w tej stołecznej lecznicy. W sprawę są zaangażowani znani lekarze.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Michał Dziekański poinformował „Codzienną”, że śledczy zajmą się sprawą podejrzeń o fałszowanie dokumentacji medycznej w Szpitalu Czerniakowskim. Czynności podejmie prokuratura Warszawa-Mokotów.

Przypomnijmy. Miesiąc temu ujawniliśmy, że aby się dostać na ekskluzywny oddział Szpitala Czerniakowskiego, wystarczyła wizyta w prywatnej klinice prof. Kazimierza Wardyna. Niepotrzebne było skierowanie, nie trzeba było czekać w wielomiesięcznych kolejkach. Wszystko załatwił telefon profesora, który pracuje w lecznicy oraz… wcześniej opłacony wysoki rachunek w jego ośrodku diagnostyki i informacji medycznej Noble Medicine.

Czytaj więcej: Zapłać – skrócisz sobie kolejkę do lekarza. Prywatna klinika w państwowym szpitalu

Nasz reporter został przyjęty do szpitala bez wstępnych badań. Ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, na który trafiają pacjenci w nagłych przypadkach, został niemal natychmiast skierowany do jednoosobowej sali na pododdziale nefrologicznym, gdzie urzęduje prof. Wardyn. Dziennikarz nie uskarżał się na żadne dolegliwości. W dokumentacji natomiast wpisano, że został przyjęty w wyniku rozpoznania nieokreślonego bólu brzucha. Spędził w szpitalu w luksusowych warunkach pięć dni. Został dokładnie przebadany. Za wszystko zapłacił NFZ.

Przypadek naszego dziennikarza nie był jednostkowy. Podczas prowokacji przeprowadzonej przez reportera prof. Kazimierz Wardyn chwalił się, że na pododdziale nefrologicznym, którego jest „ojcem chrzestnym”, leczeni są dzięki niemu nawet pacjenci z zagranicy.

Po publikacji w „Codziennej”, „Gazecie Polskiej” oraz programie w TV Republika rozpoczęły się kontrole w Szpitalu Czerniakowskim. Do dyrekcji szpitala o wyjaśnienia zwrócił się mazowiecki NFZ. Wewnętrzna kontrola miała się zakończyć przed świętami. Niestety do tej pory nie udało się nam dowiedzieć, jakie są jej wyniki. A czeka na nie również Warszawski Uniwersytet Medyczny, pod którego auspicjami działa pododdział nefrologiczny. Jego szefową bowiem jest kierowniczka Katedry i Zakładu Medycyny Rodzinnej WUM.

Doktor Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, ocenił, że ujawniona przez nas sytuacja miała charakter patologiczny. Przyznał, że w opisywanej przez „Codzienną” placówce „zabrakło ścisłego nadzoru dyrekcji szpitala oraz racjonalnie przeprowadzonych kontroli płatnika”.