Jeden z mieszkańców Mainhausen koło Frankfurtu nad Menem dosłownie uderzył głową w mur, kiedy otworzył frontowe drzwi, zamierzając wyjść z domu. O tym niecodziennym wydarzeniu informują dziś niemieckie media, powołując się na policję.

Okazało się, że nieznani sprawcy po cichu, nie wzbudzając niczyjej uwagi, zamurowali drzwi. Mężczyzna musiał zburzyć mur, żeby wydostać się na zewnątrz.

Rzecznik policji powiedział, nawiązując do osławionego muru berlińskiego, że zamurowany "musiał się czuć jak berlińczyk w 1961 r.".

Nie wiadomo, czy zamurowanie drzwi było rodzajem figla, czy może jakąś formą odwetu. Cegły położone były fachowo. Przypuszcza się, że sprawców było kilku. Uszkodzenia drzwi, framugi i dzwonka, spowodowane budową i koniecznością wyburzenia muru wyceniono na 500 euro.

Policja jest przekonana, że sprawcy zostaną ujęci, ponieważ - jak to ujął rzecznik - jest to klasyczny przypadek, kiedy prędzej czy później ktoś pochwali się takim wyczynem przy barze.