Setki uchodźców przebywających w Niemczech wykazała się wyjątkową „wdzięcznością” za okazaną im gościnność, naciągając podatników na setki milionów euro. Policja prowadzi zakrojone na szeroką skalę śledztwo przeciw imigrantom, którzy fałszując tożsamość, przez wiele miesięcy wyłudzali finansowe świadczenia.

Specjalnie powołana grupa śledczych w Brunszwiku poinformowała, że prowadzi śledztwo w sprawie masowych wyłudzeń przez uchodźców pomocy socjalnej. Metoda wyłudzeń była (i nadal jest) bardzo prosta. Otóż dany uchodźca wielokrotnie meldował się (zawsze pod innym nazwiskiem) w różnych, a czasami nawet w tym samym urzędzie dla imigrantów i po zarejestrowaniu otrzymywał finansową pomoc socjalną. Podstawowa pomoc socjalna na każdego uchodźcę średnio wynosi ok. 350 euro (ale dochodzą do tego liczne dodatki na dzieci, na żonę, na mieszkanie, ubranie itd.). Oszuści, którzy meldowali się po kilka lub nawet kilkanaście razy pod różnymi nazwiskami (raz z brodą, raz w okularach, raz z wąsami), wielokrotnie pobierali pieniądze. Jak podaje telewizja N-TV, uchodźcy wyłudzali miesięcznie nawet po kilkadziesiąt tysięcy euro (rekordzista „zarabiał” miesięcznie 45 tys. euro!). Łącznie do tej pory złapano ponad 300 oszustów, którzy zdążyli wyłudzić ze skarbu państwa kilka milionów euro.

Niemieccy urzędnicy tłumaczą się, że we wszystkich punktach, gdzie przyjmuje się i rejestruje uchodźców zdecydowanie brakuje personelu (także tłumaczy) - i dlatego było i nadal jest możliwe stosowanie tego typu oszukańczych praktyk. Zrozpaczone niemieckie media pytają „Dlaczego uchodźcy nam to robią, przecież robimy da nich tyle dobrego?”. Pytanie to pozostaje jednak bez odpowiedzi.

Po ujawnieniu tych rewelacji hamburski tygodnik „Die Zeit” zastanawia się, czy już nie nadeszła odpowiednia pora na przemyślenie niemieckiej polityki imigracyjnej? Jochen Bittner zadaje konkretne pytania: Dlaczego Europa, a szczególnie Niemcy pozwalają na łamanie wszelkich norm przez ludzi, którym okazujemy tyle dobra? Coraz więcej zwykłych Niemców zaczyna podważać zasadność polityki otwartych drzwi. Już nie tylko niszowe, lokalne media i portale społecznościowe krytykują panią kanclerz za jej „Wir Schaffem Das” – już przy niemieckim stole temat polityki imigracyjnej zaczyna być dominujący. Rośnie liczba przeciwników otwierania dla islamistów kolejnych drzwi, rośnie bunt przeciwko pani kanclerz. Na razie ciągle znacznie więcej jest zwolenników „Multikulti”, ale coraz ostrzejsze wpisy pod różnymi artykułami na ten temat dowodzą, że medialna poprawność polityczna przestaje dominować.