Od kilku dni Ryszard Petru uparcie lansuje absurdalny pomysł o "samorozwiązaniu Sejmu". Bez szans na powodzenie, bo nawet wspólnicy z tzw. "zjednoczonej opozycji", nie traktują tego poważnie. Skąd jednak taka determinacja szefa .Nowoczesnej. Jest pewien trop - subwencje, którą straciła partia Petru, a wybory dałyby szansę na odzyskanie sporej kasy.

O nowym pomyśle Ryszarda Petru już informowaliśmy, gdy na antenie TVN24 ogłosił, że ma gotowy wniosek o samorozwiązanie Sejmu.

- Mam ten wniosek napisany - zapewniał.

Nie przekonał jednak nawet kolegów od okupacji sali plenarnej, bo Grzegorz Schetyna szybko skomentował:

- Ja na pewno nie będę rekomendował takiego wniosku. Uważam, że on jest po prostu niebezpieczny - obwieścił szef PO.


CZYTAJ WIĘCEJ: Jeszcze chwilka i pogryzą się - Schetyna o pomyśle Petru: "jest niebezpieczny"

Pomimo to Petru nie odpuścił i przez następne dni drążył temat. Skąd taka determinacja? Jest jakieś "drugie dno"?

Na problem, jako jedna z pierwszych uwagę zwróciła publicystka "Gazety Polskiej" i zastępca redaktora naczelnego portalu niezalezna.pl, w czwartkowym programie "Minęła 20" .

– Umyka nam jedna ważna rzecz, która może leżeć u podstaw tego protestu; przecież Nowoczesna straciła subwencję i za chwilę Petru będzie miał, albo już ma, kłopoty finansowe – powiedziała Dorota Kania.


O sprawie przypomniał również serwis niewygodne.info.pl

"Z uwagi na nieprawidłowości przy rozliczaniu kampanii wyborczej z 2015 r. PKW odrzuciła sprawozdania finansowe komitetu wyborczego Nowoczesnej Ryszarda Petru. We wrześniu Sąd Najwyższy podtrzymał decyzję PKW, co oznaczało utratę aż 75 proc. subwencji budżetowej. W przypadku partii Ryszarda Petru chodzi o kwotę 4,65 mln zł rocznie" - przypomniał.


CZYTAJ WIĘCEJ: Partia finansjery ma problemy z kasą. Sąd utrzymał decyzję PKW ws. Nowoczesnej

A teraz kluczowa informacja:
"Sytuacja mogłaby ulec zmianie tylko w przypadku przyspieszonych wyborów. I właśnie dlatego Nowoczesna będzie dążyła do pogłębienia chaosu licząc, że ziści się scenariusz "samorozwiązania" Sejmu" - czytamy.

Czyli jak u klasyka - "kasa, misiu, kasa?