Dziś pogrzeb Łukasza Urbana. Bierność niemieckich służb doprowadziła do tragedii

Jak poinformował niemiecki dziennik „Süddeutsche Zeitung”, powołując się na anonimowe źródła w niemieckiej policji, tamtejsze służby od dawna wiedziały o tym, że 24-letni Tunezyjczyk Anis Amri

@barbaramadison10
Jak poinformował niemiecki dziennik „Süddeutsche Zeitung”, powołując się na anonimowe źródła w niemieckiej policji, tamtejsze służby od dawna wiedziały o tym, że 24-letni Tunezyjczyk Anis Amri, sprawca niedawnego zamachu terrorystycznego w Berlinie, w którym zginęło 12 osób, w tym 37-letni polski kierowca ciężarówki, jest islamskim ekstremistą gotowym do dokonania ataku.

Według ustaleń dziennikarzy niemieckie służby już 14 grudnia br., czyli pięć dni przed dokonaniem zamachu na jarmarku bożonarodzeniowym w Berlinie powinny podjąć czynności, zmierzające do aresztowania Tunezyjczyka. To właśnie na 14 grudnia datowane jest sporządzenie przez policję ostatniego profilu osobowego 24-letniego Anisa Amriego.

Z dokumentu jasno wynikało, że terrorysta kontaktował się na terenie Niemiec z innymi zwolennikami tzw. Państwa Islamskiego (IS), w tym z radykalnym kaznodzieją Abu Walą, znał pięć języków obcych, a od lata ubiegłego roku posługiwał się co najmniej ośmioma nazwiskami, które próbował wykorzystać w 15 ośrodkach dla imigrantów, by uzyskać azyl w Niemczech. Ponadto zamachowiec znał techniki konspiracyjne, które ułatwiły mu ucieczkę przed policją, i znajdował się w grupie osób, które podejrzewano o planowanie przeprowadzenia zamachu.

„Służby wiedziały też o tym, że Amri szukał w internecie instrukcji stworzenia bomby oraz informacji na temat mieszania składników w celu uzyskania środka wybuchowego. Ponadto, już w lutym br. Tunezyjczyk w kontaktach z członkami IS deklarował się jako potencjalny zamachowiec samobójca” – czytamy we wczorajszym wydaniu dziennika „Süddeutsche Zeitung”.


Mimo tak niezbitych dowodów na działalność terrorystyczną Anisa Amriego oraz faktu, że interesowało się nim wiele lokalnych i centralnych agencji wywiadowczych w Niemczech (m.in. Wspólne Centrum Obrony przed Terroryzmem GTAZ), nie podjęto działań zmierzających do aresztowania niebezpiecznego dla otoczenia mężczyzny. 19 grudnia br. po dokonaniu ataku, w którym zginęło 12 osób, a ok. 50 zostało rannych Amri odwiedził jeden z meczetów w Berlinie, po czym uciekł przez Francję do Włoch. 23 grudnia br. został zastrzelony przez policję w Mediolanie, gdyż nie chciał poddać się rutynowej kontroli bezpieczeństwa.

Tymczasem w niemieckich mediach trwa manipulowanie faktami dotyczącymi zamachu z Berlina oraz podważanie bohaterskiej walki 37-letniego Łukasza Urbana z islamskim terrorystą, która zapobiegła jeszcze większemu rozlewowi krwi. Wspomniany dziennik „Süddeutsche Zeitung” twierdzi, że to nie interwencja Polaka, lecz automatyczny system hamulcowy zatrzymał 40-tonowy pojazd, który sunął na tłum zgromadzony na bożonarodzeniowym jarmarku. Jako rzekomy dowód gazeta przytoczyła szczegóły lipcowego zamachu w Nicei, w którym islamski terrorysta do przeprowadzenia ataku także użył ciężarówki, jednak nie było w niej wspomnianego systemu. Wówczas na nicejskiej Promenadzie Anglików zamachowiec rozjechał 87 osób. W ostatnich dniach część niemieckich mediów podała również fałszywą informację, że polski kierowca został zastrzelony kilka godzin przed dokonaniem zamachu. Doniesienia dziennikarzy natychmiast zdementowała jednak berlińska prokuratura.

We wtorek niemieccy śledczy przekazali rodzinie trumnę z ciałem 37-letniego Łukasza Urbana.

Dziś o godz. 12 w kościele w Baniach w woj. zachodniopomorskim odbędzie się pogrzeb zamordowanego Polaka. Weźmie w nim udział prezydent Andrzej Duda

 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

#Łukasz Urban #zamach #Berlin #Anis Amri

Konrad Wysocki,odh
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo