29 grudnia 1655 roku w Tyszowcach szlachta i wojsko utworzyły konfederację przeciwko Szwedom i Karolowi X Gustawowi. W zawiązaniu konfederacji brały udział trzy grupy szlachty. Siłą główną były wojska dowodzone przez hetmanów Potockiego i Lanckorońskiego. Ponadto do konfederacji dołączyły cho­rągwie litewskie, które oderwały się od Janusza Radziwiłła i ludzie Sapiehy, a także  drobna szlachta okolicz­nych ziem i powiatów. 

Już wcześniej przeciwko hetmanom, którzy złożyli przysięgę szwedzkiemu królowi, buntowali się prości żołnierze. Atakowali oni często, bez zezwolenia dowódców, oddziały szwedzkie. W listopadzie wiadomości o fermencie wśród oddzia­łów dotarły Jana Kazimierza na Śląsk, kiedy przybyli do niego delegaci wojska z prośbą o pozbawienie władzy hetmanów, którym nie ufano i o wypłacenie niezbyt dużej ilości pieniędzy za zaległy żołd. Po dopełnieniu tych wa­runków obiecywali pomoc i posłuszeństwo królowi polskiemu. Nuncjusz papieski pisał w listach, że zażądano też, aby dowódcą został Stefan Czarniecki. Hetmani, czując, że bunt żołnierzy jest bliski, zdecydowali się zawiązać konfederację i opowiedzieć za Janem Kazimierzem. Najpierw, 16 grudnia, podpisano uniwersał w Sokalu. Jego tekst jest uznawany za pierwowzór przyszłego aktu konfederacji tyszowieckiej. Prawie cały został powtórzony 29 grudnia w Tyszowcach. Identyczne motywy zerwania układów z najeźdźcą, wezwania do walki, zwroty, dobór słów. Konfederaci spotkali się w kościele pod wezwaniem św. Leonarda, by złożyć uroczystą przysięgę.
By Przemysław Czopor, CC BY 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=36751983

Legenda głosi, że przywódcy wojsk szwedzkich stojących w pobliżu miasta, wymyślili podstęp, który miał zapobiec podpisaniu konfederacji. Otóż wysłali oni do świątyni, jako podarki, 12 ogromnych świec woskowych. Podobno liczyły 3,5 metra wysokości i ważyły 48 kg. Wcześniej jednak Szwedzi wydrążyli je i wypełnili prochem. Gdyby wybuchły zmiotłyby z powierzchni ziemi wszystkich uczestników konfederacji i niemal całe dowództwo wojsk polskich. Podstęp udało się wykryć, tyszowianie połamali szwedzkie świece i odlali nowe identyczne, aby wróg nie zorientował się z podmianie.

Więc naprzód konfederacja tyszowiecka szerzyła się jak pożar. Kto żyw, przystępował do niej, zarówno ze szlachty, jak z pospólstwa. Miasta dostarczały wozów, strzelb, piechoty, Żydzi pieniędzy. Nikt nie śmiał się przeciwić jej uniwersałom; najospalsi na koń siadali. Nadszedł też i groźny manifest Wittenberga, zwrócony przeciw związkowi. Ogień i miecz miał karać tych, którzy do niego przystępowali. Ale sprawiło to taki skutek, jakby kto chciał prochem płomień zasypać. Manifest ów, zapewne za wiedzą królewską i dla tym większego podniesienia zawziętości przeciw Szwedom, rozrzucono w wielkiej ilości egzemplarzy po Lwowie i nie godzi się mówić, co pospólstwo dokazywało z tymi papierami, dość, że wiatr je nosił, srodze pohańbione, po Iwowskich ulicach, żacy zaś pokazywali ku uciesze tłumów w jasełkach Wittenberkową konfuzję…

– tak pisał Henryk Sienkiewicz w „Potopie” o konfederacji tyszowieckiej i o tym, jak "wkurzyła" Szwedów. 

Od tamtego czasu, na pamiątkę siedemnastowiecznych wydarzeń, odlewa się w Tyszowcach świece o tej samej wysokości i wadze. Noszone są w czasie niektórych uroczystości kościelnych i państwowych.
przewodnikzamosc.pl
Tyszowce, pozbawione przez Rosjan praw miejskich za udział w powstaniu styczniowym, odzyskały je dopiero w 2000 roku. Z tej okazji papież Jana Pawła II przesłał specjalne błogosławieństwo: „Ojciec Święty życzy wszystkim mieszkańcom Miasta Tyszowce, aby zawsze byli wierni Bogu i Jego Przykazaniom”.