- Mogę powiedzieć, że nie są to godziny popołudniowe, jak niektóre niemieckie środki masowego przekazu informują - powiedziała TVN24 Aldona Lema z wydziału zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Szczecinie. Dodała, że dementuje informacje niemieckich mediów, zgodnie z którymi Łukasz Urban mógł zginąć kilka godzin przed zamachem w Berlinie. Wczoraj wieczorem do Zakładu Medycy Sądowej w Szczecinie zostało przewiezione ciało zamordowanego w Berlinie Polaka. 

Polska prokuratura prowadzi swoje postępowanie wykonując w Zakładzie Medycyny Sądowej badania pośmiertne zwłok.

-Mogę powiedzieć, że nie są to godziny popołudniowe, jak niektóre niemieckie środki masowego przekazu informują


- powiedziała TVN 24 Aldona Lema z wydziału zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Szczecinie. Zdementowała informacje, że polski kierowca mógł zginąć kilka godzin przed zamachem w Berlinie o czym pisał wcześniej niemiecki dziennik "Bild". Prokuratura nie ujawnia informacji o dokładnej godzinie, w której miał zginąć Polak, ale nie był to na pewno ten czas, o którym pisała niemiecka gazet. 

- Godzinę śmierci polskiego kierowcy znamy, jednak nie ujawniamy jej dla dobra śledztwa.

– powiedziała w rozmowie PAP naczelniczka zachodniopomorskiego wydziału Prokuratury Krajowej w Szczecinie Aldona Lema. Dodała, że z ustaleń niemieckich śledczych wynika, iż mężczyzna żył między godziną 15:00 a 16:00.

Z informacji przekazanych przez prokuraturę wynika, że badania pośmiertne zwłok mają się zakończyć jeszcze dzisiaj i ciało zmarłego ma zostać wydane jego rodzinie.




Na profilu na Facebooku właściciela firmy transportowej, w której był zatrudniony polski kierowca, pojawiła się informacja, że jego pogrzeb odbędzie się w najbliższy piątek o 12.00 w miejscowości Banie.