Żakowski wściekły na kard. Nycza, bo arcybiskup... nie odwiedził „braci cierpiących” w Sejmie

Choć wygląda to jak kiepski żart, niestety nim nie jest.

Filip Błażejowski/Gazeta Polska
Choć wygląda to jak kiepski żart, niestety nim nie jest. Redaktor Jacek Żakowski oburzył się na Metropolitę Warszawskiego kardynała Kazimierza Nycza za to, że arcybiskup nie odwiedził „braci cierpiących” - tak... chodzi o protestujących w Sejmie w czasie Świąt Bożego Narodzenia polityków opozycji.

Wszystko zaczęło się od tego, że kard. Nycz na antenie Polskiego Radia dość krytycznie odniósł się do protestu opozycji w Sejmie, który przedłużono również na czas Świąt Bożego Narodzenia.

- Święta są tak wielką i świętą sprawą, że jeżeli nie ma zupełnie jakichś nadzwyczajnych powodów, żeby nie można było przerwać tego bycia w Sejmie na czas świąt, to osobiście myślałbym, że to się powinno przynajmniej zawiesić. Dlatego, że to jest w jakimś sensie przeciwko tym świętom – mówił Metropolita Warszawski.

Słowa kardynała Kazimierza Nycza najwyraźniej nie przypadły do gustu Jackowi Żakowskiemu, który postanowił arcybiskupa publicznie upomnieć.

- Rozumiem, Eminencjo, że od Arcybiskupa Warszawy nie należy oczekiwać politycznej odwagi. Ale czy nie było by ładniej, po chrześcijańsku i bardziej szlachetnie, gdyby katolicki hierarcha zamiast podważać racje ofiarnie, kosztem własnych rodzin, protestujących posłów i obywateli, odwiedził ich jako braci cierpiących dla "dobra wspólnego"?  - napisał Jacek Żakowski w swoim felietonie opublikowanym na łamach wp.pl.

(fot. print screen. wp.pl)
W dalszej części swojego felietonu Żakowski dziwi się, że kard. Nycz nie jest „zbulwerswowany” tak jak biskup Pieronek tym, co dzieje się w Sejmie i Trybunale Konstytucyjnym. W pewnym momencie Żakowski sugeruje nawet Metropolicie Warszawskiemu, że powinien powtórzyć słynne „non possumus”, zawarte w memoriale biskupów polskich do władz PRL 1953 roku, który kardynał Stefan Wyszyński przesłał Bolesławowi Bierutowi. Memoriał stanowił odpowiedź Episkopatu na ataki wymierzone w Kościół katolicki oraz na próby jego podporządkowania komunistycznym władzom. Dokument biskupi kończyli słowami: „Rzeczy Bożych na ołtarzu cesarza składać nam nie wolno. Non possumus!”.

- Czy Eminencja naprawdę nie jest - jak biskup Pieronek - "zbulwersowany tym, że nowa władza nie przestrzega prawa” i że „rząd założył sobie, że Trybunał Konstytucyjny ma zniknąć. Ma zniknąć z tą władzą, jaką daje mu konstytucja”? Przecież Eminencja rozumie, że kiedy Trybunał znika, faktycznie znika też konstytucja. Czy zdaniem Arcybiskupa Warszawy, obalenie konstytucji przez władzę mającą poparcie zaledwie jednej trzeciej wyborców, to nie jest „nadzwyczajny powód”, by ofiarnie, a zarazem bezkrwawo, okazać troskę o naszą wspólnotę? A może Eminencja ma jakiś lepszy sposób? Może na przykład chciałby Eminencja w jakiejś chwili powtórzyć słynne "non possumus" swego poprzednika? - zastanawia się Jacek Żakowski.


Tymczasem okazuje się, że „cierpiący bracia” w Sejmie, aby zabić nudę stworzyli nawet własny dekalog. Dorobili się też swojego „Mojżesza”.
 
CZYTAJ WIĘCEJ: Posłanka Krystyna Pawłowicz „zaorała” tzw. Dekalog Wolności opozycyjnych posłów 

 

Źródło: niezalezna.pl,wp.pl,Polskie Radio

#Jacek Żakowski #kard. Kazimierz Nycz #Kościół #Sejm #opozycja #Platforma Obywatelska #Nowoczesna

rz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo