Jak podał dziś Główny Urząd Statystyczny, stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła w listopadzie 8,2 proc., co stanowi wynik najlepszy od 25 lat. Jednak zdaniem eksperta Work Service sytuacja na rynku pracy mogłaby być jeszcze lepsza, gdyby nie rosnące trudności rekrutacyjne firm.

Listopadowa stopa bezrobocia była niższa o 1,4 pp. w stosunku do listopada 2015 r. (wyniosła wówczas 9,6 proc.).

- Pomimo nadejścia zimy sytuacja na rynku pracy napawa optymizmem. Cyklicznie w tym roku obserwowaliśmy wzrosty poziomów bezrobocia, jednak tegoroczny okres świąteczny i wzmożona konsumpcja detaliczna wyraźnie zamortyzowała czynniki sezonowe. W efekcie liczba bezrobotnych zwiększyła się w ciągu miesiąca jedynie o 5,6 tys. osób

– mówi Krzysztof Inglot, pełnomocnik zarządu firmy doradczej Work Service.

– Jednak rosnące trudności rekrutacyjne zaczynają coraz bardziej utrudniać możliwość dalszej poprawy na rynku pracy. Od trzech lat obserwujemy systematyczne zmniejszanie się zasobów kadrowych w polskiej gospodarce. Dziś w warunkach rynku pracownika zaczynamy coraz mocniej odczuwać skutki zmian demograficznych i odpływu kadr w wyniku emigracji. Tylko w trzecim kwartale 1/7 nowopowstałych miejsc pracy nie została obsadzona. Jeżeli to zjawisko jeszcze mocniej się utrwali to wówczas wiele inwestycji i kontraktów będzie zagrożonych w wyniku braku rąk do pracy

– dodaje Inglot.


- Sytuacja na rynku pracy nie jest jednolita w całym kraju. Obecnie 7 na 16 województw nadal odnotowuje dwucyfrową stopę bezrobocia. Z najlepszą sytuacją mamy do czynienia w Wielkopolsce, a z najtrudniejszą na wschodzie i północy kraju. Co więcej w pierwszych miesiącach 2017 r. możemy spodziewać się wzrostu stopy bezrobocia. Będzie to związane głównie z ustaniem prac świątecznych i czynnikami sezonowymi, ale dla części firm również z trudnościami z dostosowaniem się do nowych poziomów płacy minimalnej

– podsumowuje.