Anis Amri, poszukiwany przez policję w związku z zamachem terrorystycznym w Berlinie cały czas pozostaje na wolności. W policyjnej bazie figuruje on już jako „osoba niebezpieczna”, a informacje o jego poszukiwaniach mają klauzulę „pilnej dystrybucji”. Okazuje się jednak, że zamachowiec posługiwał się wieloma tożsamościami i często zmieniał wizerunek.

Z dotychczasowych śledczych wynika, że terrorysta posługiwał się co najmniej sześcioma tożsamościami. W rejestrach figurował on odpowiednio jako Tunezyjczyk, Egipcjanin, Libańczyk.

Z informacji zawartych w policyjnej bazie wynika, że Anis Amri poszukiwany jest jako „osoba bardzo niebezpieczna”. Widnieje tam również ostrzeżenie, że może on być uzbrojony.
(fot. REUTERS/BKA/Handout via Reuters; http://open.mediaexpress.reuters.com)

Federalny Urząd Kryminalny Bundeskriminalamt opublikował w internecie również zdjęcia z jego wizerunkiem z różnych dokumentów, którymi się posługiwał.
 
Jak informowaliśmy na łamach portalu nizalezna.pl poza ujawnieniem tożsamości i aktualnych zdjęć wyznaczono również 100 tys. euro nagrody za informacje, które pozwolą ująć terrorystę.
 
Poszukiwanym jest 24-letni Tunezyjczyk Anis Amri - ma 178 cm wzrostu, waży około 75 kilogramów, ma czarne włosy i piwne oczy.
 
CZYTAJ WIĘCEJ: 100 tys. euro nagrody za zamachowca
 
Jak informowaliśmy wczoraj, poszukiwany Anis Amri był aresztowany w sierpniu. Miał przy sobie fałszywe dokumenty. Ostatecznie jednak został zwolniony z aresztu. Jak informują niemieckie media Tunezyjczyka próbowano również deportować, jednak wszelkie podejmowane próby kończyły się niepowodzeniem. Niezbędne dokumenty umożliwiające wszczęcie procedury deportacji wpłynęły... dopiero wczoraj.

CZYTAJ WIĘCEJ: Dlaczego terrorysta z Berlina nie został deportowany? Szokujące ustalenia ws. zamachu

Media sugerują, że poszukiwany Anis Amri od pewnego czasu interesował się budową ładunków wybuchowych i miał zadeklarować ISIS gotowość zostania zamachowcem-samobójcą.



Jak informuje CNN powołując się na źródła w niemieckiej policji, Anis Amri został zatrzymany w sierpniu 2016 roku w Friedrichshafen w drodze do Włoch z fałszywymi dokumentami. Trafił do aresztu, jednak został z niego zwolniony. Władze nie były w stanie ustalić jego rzeczywistej tożsamości.

Od pewnego czasu Tunezyjczykiem interesowały się służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo oraz policja, ponieważ próbował on kupić broń i szukał informacji, gdzie może zdobyć pistolet.
 
Z kolei z ustaleń „Tagesspiegel” wynika, że poszukiwany przez niemiecką policję Tunezyjczyk miał być deportowany już dawno temu. Choć podejmowano kilka prób jego deportacji, ostatecznie nie udało się odesłać go z Niemiec do Tunezji. Jego wniosek o azyl odrzucono latem 2015 roku. Okazuje się jednak, że później pozostawał on w Niemczech legitymując się tymczasowymi dokumentami wystawionymi na zupełnie inne dane.