Andrzej Halicki, minister administracji i cyfryzacji w rządzie PO, ma problem z obsługą Twittera. Najpierw pozdrowił swoich sympatyków politycznych, a następnie odpowiedział sam sobie, gorąco się pozdrawiając. Oznaka samouwielbienia, czy może jednak coś znacznie bardziej kompromitującego?

Platformerski ekspert od cyfryzacji nie radzi sobie najwyraźniej z internetem.

Wszystko zaczęło się od wpisu o następującej treści:

Dzień dobry. Pozdrowienia dla wszystkich, którzy ciepło myślą o nas. Pozdrawiamy Was równie gorąco!


Kto odpowiedział byłemu ministrowi z PO? On sam - i to bardzo entuzjastycznie:



Albo więc Andrzej Halicki ma problem z osobowością, albo nie jest w zbyt dobrej formie...

Choć niektórzy komentatorzy sugerują, że polityk PO po prostu chciał pozdrowić się jako rzekomy sympatyk Platformy z fikcyjnego, stworzonego przez siebie konta - tyle że zapomniał się przedtem wylogować z własnego konta. Na co zresztą wskazuje przebieg całej sytuacji. 

Panie pośle, następnym razem warto uważać, z jakiego konta się pisze. A poza tym gorąco pozdrawiamy!