W lecie z Legii odeszli Artur Jędrzejczyk i Igor Lewczuk, którzy wraz z Michałem Pazdanem stanowili o sile defensywy „Wojskowych”. Zanim obrona w nowym zestawieniu zdołała się zgrać, Legia straciła wiele punktów i jeszcze więcej bramek. Zimą historia może się powtórzyć - oferty dostali już Bartosz Bereszyński i Michał Pazdan. 

- Staramy się trzymać okno zamknięte, żeby ptaszki nam nie odfrunęły - zażartował prezes Bogusław Leśnodorski. W Legii dobrze jednak wiedzą, że z niewolnika nie ma pracownika i jeśli piłkarze, którzy wypromowali się solidnymi występami w Lidze Mistrzów, zechcą wyjechać, to nawet najbogatszy polski klub nie będzie w stanie przekonać ich do zmiany decyzji. 

„Wojskowi” stracili w Champions League aż 24 gole, ale Bereszyński i Pazdan zrobili dobre wrażenie na wysłannikach zagranicznych klubów. „Bereś”, który potrafił wyłączyć z gry samego Cristiano Ronaldo, już znalazł się na celowniku Aston Villi, 13. drużyny angielskiej Championship. 24-letni obrońca ma za sobą niezwykle udaną rundę, ukoronowaną powrotem do reprezentacji Polski, gdzie również wykorzystał swoją szansę, będąc jednym z najlepszych zawodników na boisku w towarzyskim meczu ze Słowenią. „Wojskowi” liczą, że zdołają sprzedać „Beresia”, którego kontrakt obowiązuje jeszcze do grudnia 2018 roku, nie za mniej niż 800 tysięcy euro. Transakcja miałaby zostać przeprowadzona w styczniu.

Także Pazdan znalazł się pod lupą skautów. Środkowy obrońca chciał odejść do lepszej ligi już po Euro 2016, ale wówczas dał się uprosić władzom klubu i został, by wraz z drużyną powalczyć o LM. „Pazdek” kręcił nosem, jednak podwyżka, a także klauzula, w której znalazła się kwota odstępnego (ok. 3 mln euro), zrobiły swoje. - Legia i ja mieliśmy na stole bardzo dobrą ofertę. Klub nie zgodził się na transfer, ale nie mam o to żalu - mówił piłkarz po fiasku rozmów z Betisem Sewilla. - Szacunek dla Michała, bo miał superpropozycję, my musimy dbać jednak nie tylko o pieniądze, lecz także o wynik sportowy - tłumaczył Leśnodorski.

Warszawski klub obiecał Pazdanowi, że nie będzie mu robił problemów, jeśli będzie zimą zdecydowany na wyjazd. Na razie obrońca dostał zapytanie z włoskiej Peskary, jednak ruch na rynku transferowym jeszcze się na dobre nie zaczął. - Chciałbym, żeby trzon zespołu pozostał ten sam. Może sukces w LM sprawi, że piłkarze przemyślą, czy na pewno chcą od nas odejść - kwituje krótko trener Jacek Magiera.