Przewodnicząca sejmowej komisji śledczej badającej aferę Amber Gold w ostrych słowach oceniła postawę byłego prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. - Bardzo wyraźnie pokazał gwarancję bezkarności dla prokuratorów – powiedziała w programie „Minęła dwudziesta” poseł Małgorzata Wassermann.

W czwartek posłowie z komisji śledczej ds. Amber Gold przesłuchiwali byłego prokuratora generalnego.

"Zawiódł czynnik ludzki - powiedział Andrzej Seremet przed komisją Amber Gold. W niezwykle delikatnych słowach określał zachowanie prokuratorów zajmujących się sprawą piramidy finansowej. Przyznał jednak, że działania prokuratorów ocenia negatywnie, a sprawa dostosowania czasu przesłuchania Marcina P. do jego urlopu uznał za żałosne" - informował portal niezalezna.pl

CZYTAJ WIĘCEJ: Seremet sypie prokuratorów z Gdańska? „Żałosne postępowanie”

Przesłuchanie Seremeta było głównym tematem rozmowy redaktora Michała Rachonia z poseł Małgorzatą Wassermann podczas programu "Minęła 20" na antenie TVP Info.

Przewodnicząca komisji śledczej podkreślała, że Andrzej Seremet „nie chciał ryzykować i w związku z tym oddał do gdańskiej prokuratury wszystkie postępowania wyjaśniające, jak mogło dojść do afery z Amber Gold”.

– Proszę powiedzieć, czy Andrzej Seremet swoim postępowaniem nie zagwarantował, że ci którzy zawinili, mieli się ze swoich win rozliczyć sami – pytała posłanka PiS.


Nie ma wątpliwości, że działania prokuratury były prowadzone w sposób skandaliczny.

"Wassermann zapowiedziała, że dalsze badania komisji śledczej wykażą, że ogromną liczbę błędów popełniły także urzędy skarbowe" - czytamy na portalu tvp.info.

– Przez trzy lata nie było deklaracji, PIT-ów, CIT-ów, zobowiązań podatkowych – podkreśliła poseł PiS.


"Pytana, czy Andrzej Seremet może spać spokojnie odpowiedziała, że od tego typu zachowań „do odpowiedzialności karnej jest pewna droga” - relacjonuje tvp.info 

– Wbrew temu, co twierdził wcześniej, podczas dzisiejszego przesłuchania Andrzej Seremet bardzo wyraźnie nam pokazał gwarancję bezkarności dla tych ludzi – oceniła. Stwierdziła również, że są przesłanki do stwierdzenia, iż "prokurator Andrzej Seremet pomógł zamieść pod dywan całą tę aferę”.


A kontakty Seremeta w ówczesnym premierem Donaldem Tuskiem i pracą jego syna?

"Andrzej Seremet przyznał przed komisją śledczą, że rozmawiał z Donaldem Tuskiem na temat pracy syna premiera w jednej z firm, która jest w sferze zainteresowania komisji. Małgorzata Wassermann powiedziała, że „na ówczesnym etapie problemem nie było, gdzie Michał Tusk pracuje" - pisze tvp.info

– Problem był taki, że zaczynało się postępowanie karne w tej sprawie – wyjaśniła.