Awaria systemu komputerowego uziemiła Embraera 175 we Wrocławiu - informuje onet.pl. Samolotem leciał prezydent Andrzej Duda, który wracał ze Szwecji. Po lądowaniu na lotnisku we Wrocławiu prezydent wraz z współpracownikami pojechał do kopalni Rudna w Polkowicach. Maszyna miała odlecieć do Warszawy, ale została we Wrocławiu. Pilot poinformował o awarii samolotu. 

Prezydent jest bezpieczny. Po powrocie do kraju z wizyty w Szwecji jest teraz w Polkowicach. Spotkał się z zarządem kopalni KGHM Rudna. Po silnym wstrząsie, do którego doszło w kopalni we wtorek, zginęło 8 górników.



To nie pierwsza usterka Embraerów. W czerwcu 2015 roku rządowy samolot z ówczesnym marszałkiem Radosławem Sikorskim i wicemarszałkami na pokładzie uległ awarii na wojskowym lotnisku w Warszawie. "Przerażająco nagłe hamowanie" - tak opisywali polscy parlamentarzyści to, co stało się tuż po rozpędzeniu się startującego z Okęcia rządowego embraera. Samolot w wyniku awarii nie mógł odlecieć. Nikomu nic się nie stało.