Sąd Okręgowy w Gdańsku uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania w procesie odwoławczym prezydenta miasta Pawła Adamowicza dotyczącym nieprawdziwych danych w jego oświadczeniach majątkowych z lat 2010-2012. Chodzi  o niewykazanie w oświadczeniach dwóch zakupionych mieszkań oraz  nieprawdziwych danych o zgromadzonych przez prezydenta oszczędności.

- Na skutek apelacji wniesionej przez prokuratora sąd uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał do ponownego rozpoznania sądowi rejonowemu w Gdańsku – powiedziała sędzia Marzena Albrecht.

- Sąd rejonowy w Gdansku w nieprawidłowy sposób podjął się oceny stopnia zawinienia podejrzanego. Tym samym decyzja o warunkowym umorzeniu postępowania była przedwczesna – czytamy w uzasadnieniu.

- Sąd rejonowy nie wykazał w sposób wystarczający dlaczego jego zdaniem brak było przesłanek do uznania, że podając nieprawdę w ośwadczeniach majątkowych podejrzany działał w zamiarze bezpośrednim. Sąd pierwszej instancji ograniczył się w swej ocenie jedynie do nieprecyzyjności wskazywania stanu majątku przez podejrzanego. Nie rozważył rozmiarów tej nieprecyzyjności. Nie porównał proporcji pomiędzy majątkiem ukrytym a ujawnionym - mówiła sędzia uzasadnijąc wyrok.

- Oceniając zeznania członków rodziny podejrzanego , zwłaszcza w kwestii zakupu mieszkań (...)sąd orzekający powinien  był podjąć wątpliwość czy podejrzanym kierowały inne motywy. Sąd bezkrytycznie polegał na oświadczeniach podejrzanego zwłaszcza w tej części kiedy swoje zachowanie tłumaczył: błędami, nieprecyzyjnością czy niefrasobliwością - dodała.

- Sąd orzekający poczynił również niepełne ustalenia dotyczące zgromadzonych środków na kontach bankowych – czytamy w uzasadnieniu.

ZOBACZ OGŁOSZENIE WYROKU ORAZ KOMENTARZE STRON:



Przypomnijmy Sąd Rejonowy w Gdańsku na wniosek  prowadzącej śledztwo w tej sprawie Prokuratury Apelacyjna w Poznaniu warunkowo umorzył postępowanie przeciwko Adamowiczowi w tej sprawie.  Postępowanie umorzono na okres dwóch lat próby oraz zasądzono od prezydenta Gdańska świadczenia w wysokości 40 tys. zł.  

Teraz sprawa trafi do ponownego rozpatrzenia.