W Hamburgu zapłonęły barykady podpalone przez lewackich bojówkarzy. W niedzielę w nocy kilkudziesięcioosobowa grupa anarchistów zaatakowała tereny targowe, na których za półtora tygodnia odbędzie się szczyt szefów dyplomacji krajów OBWE. Na stronach internetowych anarchiści przyznali się do zorganizowania tej akcji, zapowiadając kolejne, z zaatakowaniem mającego się odbyć latem szczytu G 20 włącznie.

Hamburg szykuje się do organizacji dwóch wielkich imprez. W grudniu dwudniowego szczytu ministrów spraw zagranicznych krajów OBWE, oraz lipcowego jeszcze ważniejszego szczytu G 20. Od kilku miesięcy niemieckie służby ostrzegają przed zwiększeniem aktywności najbardziej agresywnych grup anarchistów w związku z organizacją hamburskiego szczytu szefów dyplomacji krajów OBWE. Dlatego odpowiedzialne za bezpieczeństwo służby wzmocniły gotowość, ale nie udało im się do końca upilnować lewackich bojówkarzy. W niedzielę, 27 listopada, na kilka dni przed rozpoczęciem szczytu OBWE grupa około 50 zamaskowanych anarchistów około północy zaatakowała gmach targów, w których ma odbyć się szczyt. 

Hamburska policja nie udziela szczegółowych informacji na temat przebiegu wydarzeń, ale nam udało się dowiedzieć od działających na miejscu funkcjonariuszy straży pożarnej, że akcja podpalenia i dokonania zniszczeń była dobrze zaplanowana i przeprowadzona. Około północy kilkudziesięciu anarchistów w tym samym czasie pod południowym wejściem do hali targowej podpaliło opony oraz kilka kontenerów, oblało benzyną drzwi i okna, także je podpalając. Inna grupa w tym samym czasie obrzuciła budynek farbą. Od wysokiej temperatury popękały drzwi i okna. Jeden ze strażaków, który gasił powstały pożar, powiedział nam, że zniszczenia są duże, a umiejętne podłożenie ognia może świadczyć o tym, że ataku dokonała dobrze zorganizowana grupa. Aby utrudnić służbom akcję ratunkową napastnicy w ostatniej chwili wokół miejsca zamachu rozrzucili gwoździe oraz ostre metalowe haki, które miały za zadanie przebijać opony samochodowe. Na szczęście nikt nie został podczas tego ataku ranny. Śledztwo przejęła służba ochrony państwa. 


fot. Waldemar Maszewski


fot. Waldemar Maszewski

Zaraz po akcji na budynku obok targów pojawił się napis, ostrzegający, że ataki będą się koncentrowały wobec szczytu OBWE oraz szczytu G20. Jeszcze w niedzielę do zamachu na hamburskie targi przyznała się grupa anarchistów, która w internecie na portalu związanym ze skrajną lewicą indymedia.org napisała: „Hura! Hura! Targi płoną…”. Anarchiści przyznając się do ataku ostrzegli, że podobne akcje będą przeprowadzać także w związku z organizacją przez Hamburg w tym samym miejscu szczytu G20. 

(…) Zdecydowaliśmy się na taki krok, bowiem nie odpowiada nam to, że przedstawiciele targów w Hamburgu godzą się organizacje w nich politycznych szczytów (…) Sprzeciwiamy się planowanym w tym miejscu spotkaniom możnych tego świata (…) Nasze akcje i nasz sprzeciw nie będziemy ograniczać jedynie do obecnego szczytu, ale zamierzamy zwołać międzynarodowy sprzeciw i chcemy na arenie międzynarodowej scentralizować nasze działania (…) 

– czytamy w oświadczeniu anarchistów.

Anarchiści zapowiadają, że do Hamburga podczas szczytu przyjedzie kilkadziesiąt tysięcy antyglobalistów, a wśród nich oczywiście także lewaccy bojówkarze. W okolicy samych targów nie ma zbyt dużo mieszkań, ani sklepów, ale z rozmów z ich właścicielami oraz z mieszkańcami wynika, że są pełni obaw o swój dobytek. Skrajna lewica zapowiada wielką demonstrację antyglobalistów, która odbędzie się 8 grudnia. 

Niemieckie służby potraktowały ostrzeżenia anarchistów bardzo poważnie i dlatego środki ostrożności zostały zwiększona natychmiast. Przez kilka dni – od 7 do 9 grudnia – Hamburg będzie prawdziwą twierdzą obronną. Ulice wokół targów będą całkowicie zamknięte dla ruchu, ograniczona zostanie nawet miejska komunikacja. W sumie do ochrony szczytu oddelegowano 10 tysięcy funkcjonariuszy.