​Jak rozpocząć i wygrać kulturową kontrrewolucję

  

W poprzednich częściach cyklu „Jak przegrać kulturową kontrrewolucję” pisaliśmy o podpisaniu przez rząd w czerwcu br. tzw. Konkluzji ws. równouprawnienia LGBTI, zobowiązujących nas do uprawiania homopropagandy, wspierania uzurpatorskich żądań homolobby oraz upoważniających KE do kontroli naszych poczynań na tym polu i karania nas, jeśli nie wywiążemy się z tych zadań wystarczająco gorliwie. Jednak sejmowa komisja ds. UE wypowiedziała się o „konkluzjach” krytycznie, dając dobry punkt wyjścia do zmiany samobójczej polityki podkulania ogona.

Trzeba zaznaczyć, że krytyczna opinia sejmowej komisji była skutkiem rabanu podniesionego przez organizacje broniące praw dzieci, rodziców i rodziny, czyli środowisko, które latem starało się przebić ze swoimi protestami do rządu i do opinii publicznej. Skutkiem był wniosek posła Kukiz’15 Sylwestra Chruszcza o przyjęcie przez komisję ds. UE krytycznej opinii o Konkluzjach ws. równouprawnienia osób LGBTI. 19 października przegłosowano (15 głosami przeciw 5) opinię, która stwierdza:

„Komisja [...] zdecydowanie krytycznie ocenia Konkluzje [...]. Dokument ten […] – stanowi oczywiste poparcie dla postulatów politycznego ruchu homoseksualnego. Ochrona osób [LGBTI]... powinna się odbywać i odbywa się w ramach ogólnych przepisów prawa. Nie można natomiast przedstawiać moralnej dezaprobaty aktów homoseksualnych czy uzasadniających je opinii i wystąpień społecznych jako dyskryminacji czy fobii. Nie można również tą drogą wymuszać rewolucyjnych zmian. […] Komisja wyraża głębokie przekonanie, że Polska na forum międzynarodowym powinna bronić praw rodziny i wartości, na których opiera się życie i status społeczny monogamicznej rodziny”.

Komisja zachowała się „jak trzeba”, dlaczego jednak rząd nie zachował się w ten sposób dwa miesiące wcześniej? Dlaczego podpisał dokument, który stanowi oczywiste poparcie dla postulatów politycznego ruchu homoseksualnego, czego nie mogą zmienić żadne prawne „zabezpieczenia”? Dlaczego nie stworzyliśmy koalicji z krajami przeciwnymi ideologii LGBTQ, jak Węgry, Łotwa i Litwa, ale wywiesiliśmy białą flagę, pokazując innym krajom i własnym obywatelom, że nie wychylamy się z szeregu?

Siła bezsilnych

Funkcjonowanie tego systemu pokazał kiedyś Václav Havel w eseju „Siła bezsilnych” na przykładzie kierownika sklepu warzywnego, który na wystawie między cebulą a marchewką umieszcza hasło „Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się”. Robi to dlatego, że należy tak robić, że tak robią wszyscy od lat, że tak być musi, bo to zapewnia mu stosunkowo spokojne życie. Przyszły prezydent Czech dokonuje swoistej dekonstrukcji wystawionego hasła, odsłaniając jego ukryty, rzeczywisty sens: „Ja, XY, kierownik sklepu warzywnego, czuwam i wiem, co mam robić; zachowuję się tak, jak się tego ode mnie oczekuje; można na mnie polegać i nic mi nie można zarzucić; jestem posłuszny, toteż mam prawo do życia w spokoju. Zawiadomienie to jest przeznaczone dla »góry«, dla przełożonych kierownika, i jest zarazem tarczą, którą osłania się on przed ewentualnymi donosicielami”.

System jest przebiegły: „Gdyby kierownikowi polecono umieścić na wystawie napis: »Boję się i dlatego jestem bezgranicznie posłuszny«, nie odniósłby się do jego semantycznej treści tak obojętnie, mimo że tym razem pokrywałaby się ona całkowicie z ukrytym znaczeniem hasła. Wzdragałby się zapewne wyeksponować... tak niedwuznaczną informację o swoim poniżeniu, wstydziłby się, bo przecież ma poczucie ludzkiej godności”. Deklaracja posłuszeństwa wyrażona w ideologicznych sloganach natomiast odwołuje się „do jakichś wyższych form bezinteresownych przekonań”, ukrywając niskie pobudki posłuszeństwa ludzi i niskie fundamenty władzy za fasadą „czegoś wzniosłego”. Daje człowiekowi złudzenie, że jest jednostką autentyczną, godną i moralną, pozwala oszukać własne sumienie i zamaskować przed światem niechlubne modus vivendi. Jest popłatną, a zarazem niby pełną godności manifestacją adresowaną do góry, na dół i na boki, przykrywką, którą człowiek może osłonić swoją uległość. Stanowi alibi, z którego może skorzystać każdy: od kierownika sklepu warzywnego, skrywającego strach o posadę pod płaszczykiem rzekomego zainteresowania łączeniem się proletariuszy, aż po działacza na szczycie, który pragnienie utrzymania się przy władzy może przyodziać w słowa o służbie klasie robotniczej.

Człowiek nie musi w to wszystko wierzyć; ma tylko zachowywać się tak, jakby wierzył i tolerować to, czyli żyć w kłamstwie. Ta hipokryzja jest podstawą systemu: Każdy, kto wywiesza podobne hasło, zmusza drugiego do podejmowania gry i w ten sposób do akceptacji systemu – wzajemnie pomagają utrzymać się w posłuszeństwie, są ofiarami systemu oraz jego instrumentami.

System trwa, dopóki ktoś się nie wyłamie. „Wyobraźmy sobie, że nasz kierownik zbuntuje się i przestanie wywieszać hasła. Zacznie mówić, co naprawdę myśli, i znajdzie w sobie siłę, aby solidaryzować z innymi, którzy postępują podobnie. W ten sposób zaczyna żyć w prawdzie, mówi, że król jest nagi, przerywa grę, rozbija świat pozorów, narusza strukturę władzy. Oczywiście ponosi konsekwencje: traci stanowisko, doznaje szykan. Jednak prawda jest zaraźliwa, a siłą buntowników okazują się »żołnierze nieprzyjaciela«, którzy żyją w kłamstwie i w każdej chwili mogą, przynajmniej teoretycznie, również wybrać życie w prawdzie. Właśnie dlatego władza prewencyjnie zwalcza każdą taką, nawet najbardziej nieśmiałą próbę”.

Opublikowany w podziemiu esej Havla zrobił w PRL-u duże wrażenie. Kilka miesięcy później powstała Solidarność, która wyrosła z pragnienia życia w prawdzie i była odmową okazywania lojalności systemowi kłamstwa.

A mury rosną, rosną, rosną...

To było 36 lat temu, a teraz totalitarne ciągoty lewicy znów dają znać o sobie: zakłamany język ideologii gender-queer staje się filarem nowego totalitaryzmu. Znów chodzi o równość i dyskryminację, tym razem nie klas, lecz „genderów” i „małżeństw”.

Mamy uwierzyć i powtarzać, że płeć (prawdziwa, biologiczna), podstawowa cecha człowieka, nie liczy się, większe znaczenie ma za to jej perwersyjna i kuglarska imitacja – gender (jeden z dziesiątków). Mamy przyjąć, że małżeństwo nie jest usankcjonowaniem biologicznego i duchowego związku kobiety i mężczyzny, bo ma być związkiem mężczyzn lub kobiet w dowolnej liczbie i konfiguracji. Mamy uznać, że takie relacje są czymś normalnym, a nie patologią, bo ideolodzy oraz politycy i plutokraci przymuszają i przekupują lekarzy, psychiatrów i psychologów, by uznali, że zaburzenia seksualne nie są zaburzeniami, a propagandyści wmawiają to reszcie społeczeństwa. Mamy też uwierzyć, że dzieci można zabrać prawdziwym rodzicom i oddać, rzekomo dla ich dobra, dewiantom. Powtarzanie tych bredni staje się obowiązkiem i spoiwem Nowej Wspaniałej Europy i Nowego Wspaniałego Świata.

Czas na kulturową kontrrewolucję

Konkluzje ws. równouprawnienia LGBTI są wyrazem tej zakłamanej, obłąkanej totalitarnej ideologii, a polski rząd zdecydował się je podpisać. Postąpił dokładnie tak, jak ów kierownik sklepu warzywnego, który wystawił hasło „Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się”. Dał sygnał, że jest posłuszny. Nie zauważył (?), że swoim podpisem zmusił innych do podjęcia tej gry, pomagając tej obłędnej ideologii utrzymywać wszystkich w posłuszeństwie. Na szczęście polityczne zaplecze w postaci komisji sejmowej przywołało rząd do porządku. Czas zatem się opamiętać: zdjąć z wystawy wyrażające posłuszeństwo hasło i poszukać wokół siebie tych, którzy zrobią to samo. Głoszenie prawdy i przywracanie normalności będzie ową „kulturową kontrrewolucją” i receptą na zwycięstwo rozsądku.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts