Radni Gliwic podjęli uchwałę, że sowiecki czołg T-34, który stoi na ulicach miasta od 1945 roku, pozostanie na swoim dotychczasowym miejscu. Głos w tej sprawie zabrał Klub Gazety Polskiej w Gliwicach. Wystosowano oświadczenie, które przekazano również do Ministerstwa Obrony Narodowej. – Jest to symbol rosyjskiej dominacji nad Polską, rosyjskiej agresji na Węgry i na Czechosłowację, pychy i dumy Moskwy – czytamy w piśmie.
 
T-34 to czołg średni produkowany przez sowietów w latach 1941-1958. MON powołując się na ustawę dekomunizacyjną nakazał usunięcie czołgu . Radni podczas sesji zagłosowali za pozostawieniem maszyny w dotychczasowej lokalizacji.
 
Klub GP z Gliwic w oświadczeniu pyta co upamiętnia jest ten sowiecki czołg.

Na pewno jest to „pamiątka” wyprodukowana w Związku Sowieckim i uszkodzona w stopniu nie kwalifikującym się do remontu – pęknięta wieżyczka w czasie walk o Gliwice w styczniu 1945 roku. Wersja nowsza, jakoby ten wrak czołgu ciągnął za sobą polski 1 Korpus Pancerny spod Budziszyna, gdzie były ostatnie walki wojsk pancernych - jest niewiarygodna. Tak czy inaczej jest to symbol rosyjskiej dominacji nad Polską, rosyjskiej agresji na Węgry i na Czechosłowację, pychy i dumy Moskwy


– czytamy.
 

Na wszystkich kierunkach działań armii radzieckich, po przekroczeniu przedwojennych granic Niemiec, były dokonywane morderstwa mężczyzn i gwałty zbiorowe na kobietach. Dotyczyło to również Ślązaczek i Ślązaków z Gliwic i powiatu gliwickiego. Oczywiście czołg „wyzwoliciel” też przypomina o tym pohańbieniu. Przyjęta uchwała jest dla nas całkowicie niezrozumiała. Jest dowodem klęski edukacji historycznej i spolegliwości Rady Miasta przed postępującą infantylizacją naszego społeczeństwa, dla którego sentymentalny „element krajobrazu” jest najważniejszy

– zaznacza przewodnicząca Klubu, Marta Święcicka