Tomaszowi Siemoniakowi zdają się podobać manipulacje stosowane przez Dominikę Wielowieyską z „Gazety Wyborczej”. W wywiadzie dla RMF powtarza te same frazesy. „Sprawa Zdanowskiej jest prywatna”, „spłaciła kredyt”. Według polityka Platformy Obywatelskiej CBA i prokuratura działają politycznie. Nic, że postępowanie w tej sprawie rozpoczęte było już w 2015 r., a dokumenty do prokuratury w Gorzowie przekazał Andrzej Seremet – Prokurator Generalny za czasów rządów koalicji PO-PSL.
 
Tomasz Siemoniak uważa, że trwa obława na polityków opozycji.

– Trwa obława. Wyraźnie to widać, bo nie jest to pierwsza sprawa. Zaczęło się od kontroli wszystkich urzędów marszałkowskich, takie działanie ewidentnie polityczne. Potem był prezydent Lublina, teraz prezydent Łodzi. Myślę, że rację ma Ludwik Dorn, który dziś w jednej z gazet powiedział, że to jest czerwony alarm, bo sprawa Zdanowskiej jest prywatna, zamknięta w tym sensie, że spłaciła ten kredyt. Wyraźnie widać, że CBA i prokuratura działają politycznie: mają człowieka i dopiero znajdują paragraf

– powiedział polityk PO w rozmowie z RMF FM.
 
Nic nie szkodzi, że Zdanowską zajęła się prokuratura jeszcze za czasów rządu PO-PSL. Na to też poseł PO ma gotową receptę. Twierdzi, że „być może sprawa została wtedy rozpoczęta, natomiast zarzuty i hałas medialny odbyły się teraz”.

Siemoniak ma pretensje, że media informują, iż postawiono zarzuty prezydent Łodzi. Wolałby, żeby o niczym nie mówiono, nie pisano? Jeśli chodzi o niechciane fakty z życia ludzi Platformy Obywatelskiej – pewnie tak…
 

No jeżeli stawia się zarzuty prezydent drugiego co do wielkości miasta w Polsce, jeżeli część mediów od razu nazywa ją "Hanną Z.", to trudno, żeby ludzie nie byli poruszeni. Wyraźnie widać polityczne działanie i rokuje to jak najgorzej

– dodał polityk.

I perełka:

Wychodzi na to, że Platforma ma rację. Jeżeli CBA zajmuje się spłaconym, prywatnym kredytem Hanny Zdanowskiej z czasów, kiedy ona nie była jeszcze prezydentem, to jednak coś tu jest nie tak

– powiedział Siemoniak.

Dla posła nie jest najwyraźniej istotne, czy kredyt był zaciągnięty czy wyłudzony. Liczy się przecież, że Zdanowska go spłaciła. Więc po co robić teraz zamieszanie?