- W trakcie kampanii wyborczej pojawiało się wiele przekłamań dotyczących kwestii rzekomego negatywnego nastawienia Donalda Trumpa do Polaków. Wyciągano z kontekstu różne słowa i przypisywano je Trumpowi. To jednak nie Republikanie, lecz Demokraci całkowicie zignorowali polską grupę w tych wyborach – mówi w rozmowie z „Gazetą Polską” dr Łucja Świątkowska-Cannon, członek sztabu wyborczego Donalda Trumpa i szefowa komitetu „Polonia dla Donalda Trumpa”.

Czym konkretnie zajmowała się Pani w sztabie wyborczym Donalda Trumpa?
Pracowałam w grupie „Koalicje”, zajmującej się organizacją wyborów. Podczas każdej kampanii w sztabie wyborczym zawiązuje się koalicja grup, które mają swoje oczekiwania i idee związane z danym kandydatem. Moja rola sprowadzała się do prowadzenia kampanii wśród Polaków w wahających się stanach – Floryda, Ohio i Pensylwania, Północna Karolina, Michigan i Wisconsin, gdzie jest dużo Polonii. Stany te były kluczowe dla zwycięstwa Donalda Trumpa. Zaproponowałam kilka spotkań z Polonią na Florydzie, w Filadelfii oraz w Wisconsin i współorganizowałam je. Jednocześnie przekazywałam informacje dla politycznych dyrektorów kampanii, dotyczące kluczowych kwestii ważnych dla polskiego elektoratu.

Czy tak samo angażowała się Pani podczas wcześniejszych wyborów?
Każde wybory, a więc każdy sztab i koalicje go tworzące, są inne. Pragnę powiedzieć, że brałam udział w kilku kampaniach, mam doświadczenie m.in. z rekrutowania ludzi do sztabu wyborczego George’a W. Busha i Mitta Romneya. Warto zaznaczyć, że w tego typu kampanie zaangażowanych było wielu Polaków, którzy np. dzwonili do ludzi, rozdawali ulotki. Takie sytuacje procentują w przyszłości, przy kolejnych kampaniach i organizacji sztabów wyborczych.

Jak wygląda bezpośrednie podejście Donalda Trumpa do osób tworzących jego sztab i ludzi, którzy chcieli na niego zagłosować?
W przeciwieństwie do Partii Demokratycznej i jej kandydatki Hillary Clinton, szyderczo nastawionej do wyborców, którzy się z nią nie zgadzali, Donald Trump szanuje swoich zwolenników z klasy średniej, zwłaszcza tych, którzy nie mają łatwego życia, zaznali np. zwolnień z pracy czy bezrobocia. Potwierdzeniem tych słów jest fakt, że Trump wygrał wybory prezydenckie niemal we wszystkich grupach wiekowych. Prezydent elekt szanuje ludzi ciężko pracujących. Trzeba także zauważyć, że na zwycięstwo kandydata Republikanów miały wpływ afery, jakie wybuchły w obozie Demokratów podczas kampanii wyborczej.

Jaki, Pani zdaniem, będzie stosunek Donalda Trumpa do Polski?
W trakcie kampanii wyborczej pojawiało się wiele przekłamań dotyczących kwestii rzekomego negatywnego nastawienia Trumpa do Polaków. Wyciągano z kontekstu różne słowa i przypisywano je Trumpowi. To jednak nie Republikanie, lecz Demokraci całkowicie zignorowali polską grupę w tych wyborach. Polityka Hillary Clinton była bliźniaczo podobna do zabiegów Baracka Obamy i sprowadzała się m.in. do szukania poparcia wśród Afroamerykanów i środowisk LGBT. Demokraci nie byli zainteresowani Polonią. Idea tzw. poprawności politycznej przesiąknęła Partię Demokratyczną. Jej nastawienie do katolików było bardzo silnie nietolerancyjne i protekcjonalne. Trzeba jednak wspomnieć, że Polonia od wielu lat była związana z Demokratami, ale teraz tendencja ta się odwróciła. Nowe pokolenie jest pełne takich wartości jak patriotyzm, antykomunizm czy katolicyzm, dzięki czemu wzięło stronę Republikanów.

Jak zmieni się życie Polonii mieszkającej w USA po ostatnich wyborach prezydenckich?
Odpowiedzią na to pytanie jest widoczna pozycja Polonii w zwycięskiej koalicji politycznej Donalda Trumpa oraz stosunek nowego prezydenta do katolików i obrońców życia, wśród których sporą grupę stanowią Polacy. Po części może to być również związane z rolą, jaką Polonia odegrała w kampanii wyborczej.

Całość wywiadu w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”