Zgodnie z przewidywaniami Bartosz Bereszyński znalazł się w podstawowym składzie reprezentacji Polski podczas towarzyskiego meczu ze Słowenią (1:1). Legionista udźwignął presję i był jednym z najlepszych na boisku. - Szansę trzeba umieć wykorzystać - skwitował swój występ prawy obrońca.

W poniedziałkowym meczu Adam Nawałka postanowił przetestować zmienników. Gdy okazało się, że ze zgrupowania wyjedzie wcześniej Łukasz Piszczek, stało się jasne, że jego miejsce na boisku zajmie Bereszyński. Legionista ma za sobą świetne tygodnie, dobrze zaprezentował się w dwumeczu Ligi Mistrzów z Realem Madryt i w poniedziałek potwierdził dobrą formę.

„Bereś” zaczął spotkanie dość niemrawo, ale szybko się rozkręcił i zapanował nad prawą stroną boiska. 24-latek blokował dośrodkowania Słoweńców, wygrywał z nimi pojedynki, a w 34. minucie zastopował groźny kontratak rywali. Skutecznie czyszcząc tyły, potrafił jednocześnie włączyć się do akcji ofensywnych biało-czerwonych. I to w dużej mierze dzięki legioniście padła wyrównująca bramka dla naszej reprezentacji - w 79. min uruchomił on Jakuba Błaszczykowskiego, a ten podał do wychodzącego na czystą pozycję Łukasza Teodorczyka. Bereszyński twierdzi, że tak to sobie właśnie z Błaszczykowskim chwilę wcześniej zaplanowali. - Kilka minut przed golem rozmawialiśmy z Kubą, żeby zagrać w ten sposób. Widzieliśmy, że obrońca Słowenii bardzo schodzi do środka - tłumaczy.

Mało brakowało, a Bereszyński obejrzałby mecz ze Słowenią przed telewizorem - selekcjoner dowołał go na zgrupowanie ze względu na kontuzje w zespole. - W piłce nożnej trzeba być gotowym na różne sytuacje. Teraz skorzystałem na nieszczęściu innych zawodników i mogłem zagrać. Taką szansę trzeba umieć wykorzystać - mówi obrońca. - Bardzo się cieszę, że mogłem wystąpić na boisku z orzełkiem na piersi. To fajne, mobilizujące doświadczenie. Robię wszystko, by przekonać do siebie trenera i na dobre zagościć w kadrze. Myślę, że pokazałem się z dobrej strony, ale ocena należy do trenerów i tego, jak będę prezentował się w meczach Legii - dodaje.

Bereszyński może na dłużej zagościć w reprezentacji - Nawałka miał do tej pory problem, by znaleźć odpowiedniego zmiennika dla Łukasza Piszczka. - Zdaję sobie sprawę, że pozycja Łukasza w kadrze jest bardzo mocna, jestem realistą. Ja walczę o to, żeby grać jak najwięcej i nigdy się nie poddaję - podsumowuje defensor „Wojskowych”.