Zaraz po wygranej Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w USA zaczęły się spekulacje na temat tego, kto obejmie stanowisko sekretarza stanu w jego gabinecie. Na prowadzenie wysunął się cieszący się sporą popularnością wśród opinii publicznej Rudolph "Rudy" Giuliani - były burmistrz Nowego Jorku.

Niedawno na łamach portalu niezależna.pl informowaliśmy, że sekretarzem stanu może zostać Newt Gingrich. Ten doświadczony polityk z obozu republikanów bardzo przychylnie odnosi się do Polski. Nie dziwi zatem, że spekulacja na temat jego ewentualnej nominacji zostały pozytywnie odebrane w Warszawie.

Więcej tutaj: ​On zostanie sekretarzem stanu u Trumpa? Dla Polski to doskonała wiadomość

Tymczasem nowe fakty ws. nominacji podaje reuters.com. Powołując się na swoje źródło w Białym Domu donosi, że faworytem na fotel sekretarza stanu jest obecnie Rudy Giuliani, który wspierał Trumpa występując podczas jego wieców wyborczych. Ich współpraca trwa już od wielu lat. Prywatnie są przyjaciółmi a Giuliani wielokrotnie, solidarnie wspierał i bronił Trumpa mimo kontrowersji, które wzbudzał nowojorski biznesmen.

72-letni Rudolph Giuliani był burmistrzem Nowego Jorku i to właśnie za jego kadencji miały miejsce ataki terrorystyczne z 11 września 2001. Giuliani ściśle współpracował wtedy z ówczesnym prezydentem USA Georgem W. Bushem.

Newt Gingrich, drugi kandydat na stanowisko sekretarza stanu również wypowiada się pochlebnie na temat byłego burmistrza NY, i sugeruje, że walka z Giulianim, niezależnie od wzajemnych sympatii, raczej z góry skazana jest na porażkę.

- Jeżeli Rudy czegoś chce, to to dostaje - twierdzi Gingrich.

Gingrich zwraca jednak uwagę, że Giuliani widziałby się również na stanowisku Prokuratora Generalnego USA. Oznaczałoby to, że jeśli chodzi o nominacje, jeszcze nie wszystko zostało przesądzone.

Oprócz Gingricha i Giulianiego na giełdzie nazwisk potencjalnych kandydatów na sekretarza stanu wymienia się również Johna Boltona, który służył jako ambasador USA przy ONZ.