Uwagę internautów przykuły dziś tytuł i lead jednego z tekstów na portalu „Gazety Wyborczej”. „Donald Trump musi odejść - Ameryka protestuje” – krzyczał wspomniany nagłówek. Okazuje się jednak, że owa „Ameryka” w opinii redaktorów „GW”, to zaledwie „kilkaset osób”, które skrzyknęły się na Florydzie, by dać wyraz swojemu niezadowoleniu z wygranej Trumpa w wyborach prezydenckich w USA.
 
Zwolennicy Hilary Clinton nie mogą pogodzić się z porażką. Przeprowadzili już demonstracje przeciwko wygranej Trumpa w Nowym Jorku, Chicago, Waszyngtonie, Filadelfii, Bostonie, Los Angeles, Richmond, Portland, Atlancie, Austin, Dallas i Kansas City. Wśród protestujących dominowali głównie Latynosi i Afroamerykanie.

CZYTAJ WIĘCEJ: „Obrońcy demokracji” przeciwko Trumpowi. Sieroty po Clinton wyszły na ulice. WIDEO

Dziś o podobnym proteście w Tampa na Florydzie poinformowała „GW” w artykule pod tytułem – „"Donald Trump musi odejść - Ameryka protestuje”. Jednak już leadu tegoż tekstu wynika, że może nie aż cała „Ameryka”. „W Tampa na Florydzie kilkaset osób protestowało przeciwko wygranej Donalda Trumpa. Nie chcą, by ich kraj kojarzono z homofobią, rasizmem i brakiem tolerancji” – czytamy w artykule.

CZYTAJ WIĘCEJ: Zwolennicy Clinton nie mogą pogodzić się z porażką. Protesty w USA – WIDEO, ZDJĘCIA

Ta pewna rozbieżność w definicji „Ameryki” zwróciła na siebie uwagę użytkowników Twittera.