Już w najbliższy poniedziałek, 14 listopada, będziemy świadkami niezwykłej pełni Księżyca. To będzie wyjątkowa okazja, żeby zobaczyć tzw. superksiężyc, ponieważ kolejna taka pojawi się dopiero za osiemnaście lat.

Superksiężyc to potoczna i astrologiczna nazwa Księżyca w pełni, znajdującego w syzygijnym perygeum swojej orbity. Księżyc osiąga wówczas najmniejszą odległość od Ziemi. Według danych NASA w tym położeniu Księżyc dla obserwatorów jest do 14 proc. większy i świeci do 30 proc. jaśniej niż w apogeum. Opinie o możliwości wywoływania przez Księżyc w tym położeniu szczególnie niszczycielskich zjawisk, jak fale oceaniczne, trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, nie mają potwierdzenia w badaniach zjawisk przyrody.

Nazwa „superksiężyc” została wprowadzona w 1979 r. przez astrologa Richarda Nolle na określenie momentu, gdy Słońce, Księżyc i Ziemia znajdują się względem siebie w linii prostej, a Księżyc dodatkowo jest w swoim perygeum.

I choć zjawisko występuje raz do roku, to to, które zobaczymy w poniedziałek, będzie wyjątkowe. Dlaczego? Jutrzejsza superpełnia będzie najbliższa od 68 lat. Ostatnia taka miała miejsce w 1948 roku, a kolejna nastąpi dopiero w 2034 roku. Księżyc w pełni zbliży się do Ziemi na odległość 356 511 km.

Kiedy superpełnia będzie widoczna najlepiej? Największe zbliżenie nastąpi około godz. 14.30, ale w centralnej Polsce Księżyc wzejdzie około godz. 16.30.