Cel na piątkowy mecz w Bukareszcie jest prosty – zagrać tak, jak na mistrzostwach Europy we Francji, a wtedy nic złego w spotkaniu z Rumunami nas nie spotka. W wypadku wygranej Biało-Czerwoni zrobią wielki krok w kierunku awansu do mistrzostw świata w Rosji.

Nasza reprezentacja poleciała do Bukaresztu na najważniejszy mecz tej jesieni. Rumuni, choć na Euro zawiedli, nie są słabym zespołem. W eliminacjach Euro 2016 nie przegrali meczu i, co wydaje się nieprawdopodobne, stracili w nich tylko dwa gole. Strzelili ich jednak tylko 11 – dla porównania Polska zdobyła w tamtych kwalifikacjach aż 33 bramki. Te statystyki pokazują, że atak nie jest ich silną stroną, ale za to ich obronę jest bardzo trudno pokonać. Można więc spodziewać się jutro piłkarskich szachów, bo trener Christoph Daum na pewno bardzo dobrze przygotuje swoich piłkarzy taktycznie.
 
Robert Lewandowski musi znaleźć jakiś sposób na przechytrzenie Vlada Chiricheșa, bo to właśnie on – klubowy kolega Piotra Zielińskiego i Arkadiusza Milika z Napoli – trzyma rumuńską obronę w ryzach. Nie zawsze mu się to jednak udaje, bo po świetnych eliminacjach, na czerwcowym turnieju Rumuni wypadli blado. Mogła się podobać ich waleczność w przegranym 1:2 meczu otwarcia z Francją, ale dwa kolejne spotkania ze Szwajcarią (1:1), a szczególnie z Albanią (0:1) były w ich wykonaniu fatalne.
 
W Rumunii kibice wciąż wzdychają do swojej ukochanej drużyny z lat 90. Ostatni sukces zanotowali na Euro w Belgii i Holandii w 2000 r., gdzie awansowali do ćwierćfinałów. Na mistrzostwach Europy w 2008 r. też nie wyszli z grupy, jak w tym roku we Francji. Na mundialu ostatni raz Rumunia grała w 1998 r. Nic więc dziwnego, że kiedy my cieszymy się z kolejnych bramek Roberta Lewandowskiego, Rumuni wzdychają do dawnych idoli z Gheorghe Hagim na czele.

Dla Rumunów Gheorghe Hagi jest tym, kim dla Argentyny Diego Maradona

– tłumaczy piłkarz Śląska Wrocław Kamil Biliński, który przez dwa sezony występował w jednym z największych rumuńskich klubów Dinamie Bukareszt.
 

Chociaż minęło już wiele lat, to Rumuni cały czas wracają do czasów, kiedy on grał. Od tamtej pory nie mieli piłkarza, który wzniósłby się na taki poziom, jak u nas Lewandowski, i stąd ta tęsknota za Hagim. Mają w zespole kilku zawodników, którzy grają w silnych ligach europejskich, ale to nie są piłkarze tej klasy, jakich my mamy

– dodał napastnik, który w Rumunii zagrał w 43 meczach i strzelił 15 goli.
 
Łukasz Piszczek na ostatniej konferencji przed wylotem do Bukaresztu powiedział:

Wszyscy jesteśmy zdrowi. Mam nadzieję, że w piątek utrudnimy rywalom zdobywanie goli, co ostatnio nie wychodziło nam najlepiej. Każdy mecz reprezentacji jest dla nas świętem, nie tylko ten rozgrywany w rocznicę odzyskania niepodległości. Jesteśmy zmotywowani, żeby zwyciężyć. Remis nas nie zadowoli, a wygrana zapewni spokojną zimę

– słusznie zauważył obrońca Borussii Dortmund.
 
Z Rumunią warto wygrać z jeszcze jednego powodu – mamy z nią koszmarny bilans (5 zwycięstw, 15 remisów i 14 porażek). Z nikim w historii nie graliśmy tak często jak z nimi – dziś po raz 35.

Przewidywane składy:
Polska: Fabiański – Piszczek, Glik, Pazdan, Jędrzejczyk – Błaszczykowski, Zieliński, Krychowiak, Grosicki – Teodorczyk. Lewandowski.

Rumunia: Tatarusanu – Banzar, Chiricheș, Sapunaru, Tosca – Hoban, Marin, Popa, Stanciu – Andone, Stancu.

Mecz rozpocznie się o godz. 20.45.