Po głośnym skandalu w szpitalu w Starachowicach dyrekcja obiecała zwolnienia. Jak się okazuje tylko jeden lekarz poniósł konsekwencje w związku z porodem na szpitalnej podłodze.

Jak podaje rmf24.pl związki zawodowe wystąpiły przeciw zwolnieniom. Pracę stracił tylko jeden ginekolog, który miał dyżur, gdy kobieta rodziła martwe dziecko bez opieki medycznej. Był to lekarz, który nie miał stałej umowy, więc rozstanie się z nim okazało się najprostsze.

Związki zawodowe wystąpiły również przeciwko zwolnieniu czterech pielęgniarek. Położna, która była najbliżej rodzącej kobiety nie była zrzeszona, ale również poprosiła o ochronę związku i ją otrzyma. 

Za ordynatorem oddziału ma się wstawić "Solidarność". Sprzeciw związków nie może zablokować zwolnień, jednak może je opóźnić i utrudnić.