Gdyby o tym, kto wygra dzisiejsze wybory w Stanach Zjednoczonych, decydować mieli byli i obecni sportowcy, to Donald Trump już mógłby otwierać szampana. Poparcie dla niego deklaruje wiele gwiazd i to nie tylko typowo amerykańskich sportów, takich jak baseball czy futbol amerykański. Trumpa wspierają także wielcy idole czarnej społeczności USA – bokser Mike Tyson czy koszykarz Dennis Rodman.

Nikogo to jednak nie powinno dziwić, bo republikański kandydat na prezydenta ze sportem związany jest od bardzo dawna. Jego największą pasją jest golf. Trump jest właścicielem 18 pól golfowych rozsianych po całym świecie. W swoim oświadczeniu finansowym, złożonym przed wyborami, miliarder z Manhattanu zdradził, że w 2015 r. jego pola golfowe i powiązane z nimi ośrodki przyniosły mu 328 mln dol. zysku.

Miliarder był też właścicielem klubu New Jersey Generals, założyciela w 1983 r. nowej ligi futbolu amerykańskiego USFL, która przetrwała jednak tylko do 1986 r., przegrywając rywalizację z ligą NFL. Po zakończeniu przygody z futbolem Trump znalazł sobie inną ulubioną dyscyplinę – boks. W 1988 r. w Trump Plaza w Atlantic City zorganizował walkę Mike Tyson–Michael Spinks, przy okazji nawiązując przyjaźń z „Bestią”. Trump został także doradcą finansowym Tysona.

W 1989 r. kandydat na prezydenta USA zaangażował się w bardzo ambitny projekt, który nazywał się Tour de Trump. Pomysł był taki, żeby zorganizować w USA wyścig kolarski, który mógłby rywalizować z Tour de France, Giro d’Italia i Vuelta a Espana o miano najważniejszego na świecie. Nazwę wyścigu wymyślił komentator telewizyjny Billy Packer. Pierwsze kolarskie zawody w 1989 r. zakończyły się skandalem, kiedy prowadzący po dziewięciu etapach Belg Eric Vanderaerden na skutek złego oznakowania trasy na ulicach Atlantic City, pomylił drogę i w efekcie z pierwszego miejsca spadł na trzecie. Po zakończeniu drugiego Tour de Trump w 1990 r. miliarder zrezygnował ze wspierania kolarstwa, tłumacząc się problemami finansowymi jego firm.

W 1992 r. Trump bardzo aktywnie wspierał Tysona, który został skazany na sześć lata więzienia za gwałt na 18-letniej uczestniczce wyborów Miss USA. Trump stwierdził, że proces był farsą i że Tyson został w całą sprawę wrobiony przez dziewczynę. Tyson warunkowo został zwolniony w 1995 r. Z Trumpem przyjaźni się do dziś. Za pomoc w ciężkich dla „Bestii” czasach Tyson odwdzięczył się w tym roku, ogłaszając na Twitterze, że popiera kandydata Republikanów. Podczas swojego wystąpienia w Indianie Trump powiedział:

Mike mnie popiera. Kocham go! Widzieliście, jakiego napisał tweeta? Sam wielki Żelazny Mike? Uważam, że wszyscy twardziele, tak jak Tyson, powinni oddać na mnie swoje głosy.


Lista ludzi ze świata sportu, którzy postąpili podobnie jak Tyson, jest bardzo długa. Trumpa poparł Bobby Knight, trener, który koszykarską reprezentację USA doprowadził do mistrzostwa olimpijskiego w 1984 r., uważany przez Amerykanów za jednego z najwybitniejszych szkoleniowców w historii. Nikogo nie zdziwiło poparcie, jakie Trump otrzymał od sławnych golfistów, m.in Johna Daly’ego. Okazało się, że Republikanin przyjaźni się także z jednym z największych skandalistów w historii koszykówki Dennisem Rodmanem, który na Twitterze ogłosił:

„Nie potrzebujemy kolejnego polityka. Potrzebujemy biznesmena! Potrzebujemy Trumpa, który jest moim przyjacielem od wielu lat”.


Miliarder ma też swoich zwolenników wśród baseballistów, poparli go John Rocker, Johnny Damon i Clay Buchholz.

– Chcę Trumpa na prezydenta! Jestem jego fanem, odkąd poznałem go osobiście osiem lat temu. Wszystko, czego się dotknie, jest najwyższej klasy – hotele, pola golfowe, biznesy. Nie boi się mówić o rzeczach, o których inni politycy nie wspominają. To będzie prezydentura dużej prędkości!

– powiedział Damon.

Najwięcej zwolenników Trumpa jest jednak wśród futbolistów amerykańskich. Przed wyborami wsparli go m.in. Mike Ditka („Trump to człowiek, który za Amerykę wskoczyłby w ogień, myślę, że uczyni ją jeszcze większą”), Nick Mangold, Tom Brady, Richie Incognito, Matt Światło, Shawne Merriman, Terrell Owens, Herschel Walker, Paul O’Neill, a także trenerzy Rex Ryan i Lou Holtz. Dobrze o Trumpie wyrażają się wielkie gwiazdy mieszanych sztuk walki, mistrzowie federacji UFC Tito Ortiz i Chael Sonnen oraz prezydent tej największej na świecie federacji MMA Dan White. Oprócz Rodmana poparcie dla Trumpa ogłosił też inny koszykarz Latrell Sprewell. Masowe poparcie dla Trumpa wyrazili też kierowcy z NASCAR, których nazwiska pewnie mało komu w Polsce cokolwiek mówią, ale w USA traktowani są jak bogowie.

Dlaczego sportowcy tak masowo popierają Trumpa? Wyjaśnił to zapaśnik Jesse Ventura.

– Ten kraj potrzebuje wstrząsu, nie chcę, żeby do władzy doszedł ktoś, kto nic nie zmieni. Myślę, że Trump jest idealnym kandydatem, żeby wstrząsnąć Ameryką aż do samego jej rdzenia

– powiedział Ventura.