Policja przyznała, że przez pięć lat inwigilowała dziennikarzy. Robiono to w ramach prowadzonego dochodzenia w sprawie przecieków do prasy. Od razu wyprowadzamy z błędu - nie chodzi o czasy, gdy w Polsce rządziła Platforma Obywatelska, choć pewne podobieństwa są. Skandal tym razem wybuchł w Kanadzie.

O aferze pisze m.in. kanadyjski portal cbc.ca. Rząd Quebecu zapowiada przeprowadzenie dochodzenia w tej sprawie. Dziennikarze, prawnicy i politycy piętnują naruszenie wolności prasy.

Policja przyznała że przez pięć lat sprawdzała połączenia telefoniczne trojga dziennikarzy publicznego Radio Canada. Służby potwierdziły również, że inwigilowały dwóch dziennikarzy dziennika „La Presse” i jednego dziennikarza „Journal de Montreal”.



Działania miały związek z dochodzeniem, w ramach którego sprawdzano wpływy organizacji przestępczych na branżę budowlaną w Quebecu. Tym tematem interesowali się również dziennikarze, a policja chciała wiedzieć skąd czerpią informacje.

Obecny premier Quebecu Philippe Couillard zapowiada zmiany w prawie, które miałyby chronić tajemnicę dziennikarską na równi z tajemnicą adwokacką czy sędziowską i gwarantować bezpieczeństwo rozmówców przedstawicieli mediów – podaje kanadyjski portal.

Całkiem niedawno podobne, równie skandaliczne informacje ujawniono w Polsce.

"W trakcie prezentacji audytu resortu obrony narodowej minister Antoni Macierewicz ujawnił, że Służba Kontrwywiadu Wojskowego bezprawnie inwigilowała dziennikarzy m.in. Telewizji Polskiej, „Gazety Polskiej” i „Naszego Dziennika” oraz polityków opozycji, w tym byłego premiera Jana Olszewskiego" - pisał portal niezalezna.pl w maju tego roku.

CZYTAJ WIĘCEJ: SKW inwigilowała dziennikarzy w tym redaktorów „Gazety Polskiej”

W podobny sposób zachowywały się inne służby specjalne wobec dziennikarzy z wielu redakcji

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Inwigilacja „choinkowa”, podsłuchiwanie, śledzenie bilingów. Tak rozpracowywano dziennikarzy