W środę legioniści zachwycili Polskę i zaimponowali Europie, wyrywając punkt w starciu z Realem Madryt. Czas jednak zapomnieć o pochwałach i gratulacjach. Podopieczni Jacka Magiery muszą zejść na ziemię, bo już w niedzielę na Łazienkowską przyjeżdża Cracovia. - Ekstraklasa jest dla nas najważniejsza - podkreśla bohater meczu z „Królewskimi”, Michał Pazdan.

- Gra w Lidze Mistrzów to przyjemność, ale naszym obowiązkiem są zwycięstwa w lidze. Na początku sezonu straciliśmy mnóstwo punktów i musimy gonić Lechię. W ostatnich meczach pokazaliśmy jednak, że nasza forma rośnie i chcemy to potwierdzić w niedzielę. Przypominam, że w zeszłym sezonie też traciliśmy jesienią 10 punktów do Piasta, a ostatecznie sięgnęliśmy po mistrzowski tytuł. Nie składamy broni, z Cracovią po prostu trzeba wygrać - dodaje „Pirania”. O tym, że „Wojskowi” do końca będą walczyli o obronę mistrzostwa, jest przekonany Jakub Wójcicki z Cracovii. - To klub z największym budżetem w naszej lidze i zdajemy sobie sprawę z jego siły. Rezerwowi w Legii stanowiliby o sile podstawowych jedenastek w wielu klubach - podkreśla pochodzący z Mazowsza obrońca, który wiele lat temu marzył o grze przy Łazienkowskiej. - Bywałem na „Żylecie”, potem się to skończyło - przyznaje na łamach "Gazety Krakowskiej".

Legia zagra z Cracovią podbudowana świetnym meczem z Realem, ale bujanie w obłokach może się dla niej skończyć źle. - Nie jest łatwo sprawić, by piłkarz po takim meczu Ligi Mistrzów w stu procentach skoncentrował się na lidze - mówi prezes Bogusław Leśnodorski. Trener „Pasów”, Jacek Zieliński, nie liczy jednak na taryfę ulgową. - Sytuacja Legii w Ekstraklasie nie jest łatwa, oni po prostu muszą gonić czołówkę i zdobywać punkty - mówi. W poprzednim meczu przy Łazienkowskiej ofensywnie ustawiona Cracovia pobrała od „Wojskowych” słoną lekcję, przegrywając aż 0:4. - Mimo wszystko jedziemy do Warszawy bez strachu, bez zwieszonych głów czy pesymizmu. Legia podeszła do meczu z Realem bez strachu i zagrała fajne spotkanie. Wydarła Realowi punkt, a niewiele zabrakło, żeby wygrać. Tak samo my chcemy zagrać w stolicy - obiecuje szkoleniowiec.

Jacek Magiera w końcu ma do dyspozycji wszystkich piłkarzy i może wystawić najmocniejszy skład. „Pasy” zagrają bez Miroslava Covilo – lider i najlepszy strzelec drużyny pauzuje za żółte kartki. 

Meczu z Realem nie mogli zobaczyć kibice Legii, z Cracovią trybuny w końcu będą wypełnione. Zainteresowanie spotkaniem jest spore, obejrzy je około 25 tys. widzów.