Magda Jethon, niegdyś szefowa radiowej Trójki, przeprowadziła dla portalu koduj24.pl wywiad z Wojciechem Mannem. Przywołała w nim rozmowę z „Newsweeka” sprzed sześciu lat. Prezenter miał wtedy powiedzieć „Mam uczucie, że odbywa się ideologiczny nalot dywanowy”. Mowa też była o Jacku Sobali. - Ciekaw jestem, czy np. pan Wojciech Mann pamięta, jak mnie przepraszał za ten wywiad? - pyta Sobala. 

Magda Jethon zasłynęła jako twórczyni czekoladowego orła w happeningu firmowanym przez byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego. Po tym jak pożegnała się z radiową Trójką, zaangażowała się w działalność Komitetu Obrony Demokracji. 

Rozmowa z Wojciechem Mannem ukazała się na stronie internetowej koduj 24.pl. Oto jej fragment: 

- Sięgnęłam do wywiadu, którego udzieliłeś „Newsweekowi” w marcu 2010 roku, kiedy to PiS w wyniku cichej koalicji z SLD zarządzało Trójką. Wtedy protestował niemal cały zespół oraz słuchacze, a ty w wywiadzie powiedziałeś m. in. „Mam uczucie, że odbywa się ideologiczny nalot dywanowy”. A teraz, jakie masz uczucie? - pytała Magdalena Jethon. 

- Podobne. Tylko intensywność tego nalotu jest większa. Muszę jednak rozdzielić ten obszar, w którym ja funkcjonuję jako autor moich audycji od tego, co się dzieje dookoła w Trójce. Osobiście nie odczułem, przynajmniej na razie, żadnych ingerencji, nie otrzymałem instrukcji ani żadnych wskazówek, ale w Trójce ewidentnie widać stopniowe eksponowanie pewnych postaw - odparł Mann. 

- Jakich? - chciała wiedzieć Jethon. 

- Takich, że profesjonalne działanie radiowe modyfikowane jest przez myślenie typu „czy to „góra” zaakceptuje?”. Czyli, że audycja może być właściwa albo niewłaściwa. Już to kiedyś przerabialiśmy - odpowiedział prezenter. 

- Wtedy byłeś oburzony, że Sobala zawiesił Jerzego Sosnowskiego. Mówiłeś, że Jerzy nie zrobił niczego nagannego, że to jest łobuzerstwo. A teraz… może zrobił coś złego, skoro go wyrzucili? 

- To jest bardzo trudne porównanie, ponieważ pan Sobala rządził metodami, powiedziałbym, mało finezyjnymi. Natomiast teraz odbywa się to w białych rękawiczkach, nie ma spektakularnych wywaleń, poza Jurkiem Sosnowskim. Właściwie to są decyzje trochę jak Poncjusza Piłata, no bo przecież panowie Nogaś, Zaborski, Owsiak sami odeszli, te panie nie zostały wyrzucone, tylko przesunięte, przecież to jest tylko kosmetyczna zmiana, ten pan nadal występuje, tylko o innej godzinie itd.

Do sprawy odniósł się Jacek Sobala. 

Ciekaw jestem, czy np. pan Wojciech Mann pamięta, jak mnie przepraszał za ten wywiad? Czy pan Mann przypomina sobie, jak mi wtedy tłumaczył, że nie powiedział tego, co powiedział, a jeśli powiedział, to jego słowa zostały źle zinterpretowane, bo on nie o mnie mówił, tylko o ówczesnym prezesie Radia Hasińskim? Przecież w żaden sposób nie zmuszałem go do tych przeprosin. Ja wtedy potraktowałem je serio i przyjąłem jako szczere i dlatego machnąłem ręką na sprostowania 

- powiedział. 

Dzisiaj pan Mann również wypowiada się mało precyzyjnie. Ja nikogo z etatu nie zwolniłem i nikogo na etat nie przyjąłem. Wprowadziłem kilka audycji, które miały wyrównać lewicowy, a miejscami wręcz lewacki przechył, jaki obowiązywał w Trójce przez lata. I do tworzenia nowych audycji zapraszałem wszystkich: od Wildsteina, Magierowskiego, Sakiewicza po Michnika, Passenta, Jonasa. Uważałem wówczas, że najważniejszym i fundamentalnym problemem tego radia jest to, iż część pracujących w nim od czasów stanu wojennego ludzi infantylnie identyfikuje się z tym miejscem, wyłącznie sobie przyznając prawo do decydowania co jest „trójkowe”, a co nie. Po tej najnowszej rozmowie widzę, że ten stan zdecydowanie się pogłębił. To smutne, bo ci państwo żenującą akcją z czekoladowym orłem i różowymi flagami jednoznacznie pokazali kim są, jak myślą

- stwierdził. 

Czytaj też: Komorowski świętuje: Marsz różowej flagi, orzeł bez korony. NASZA RELACJA!

Być może w ich opinii ten event był właśnie szalenie „trójkowy”, ale ile miał wspólnego ze standardami, jakie powinny dotyczyć publicznych mediów? To zdumiewające, że nie ma w nich żadnej refleksji na ten temat i że nie przepraszają za to słuchaczy. Chociaż, czy cokolwiek w ich wykonaniu może jeszcze zaskakiwać? Ten zdawał maturę w Moskwie, tamten donosił na kolegów, ta z kolei... itp. Takie to jest towarzystwo wzajemnej adoracji. Latami przekonujące się nawzajem, że tylko oni się znają na radiu i tylko oni wiedzą, jak je robić

- mówi Jacek Sobala. 

Te ich opowieści o nieprzebranych rzeszach wiernych słuchaczy, którzy murem za nimi stoją, to też jest mit. Przecież w 2010 roku na zorganizowany przez nich protest pod Trójką przyszła garstka, kilka osób. Już zapomnieli o frustracji i wściekłości, jaką w nich wywołała tamta klapa? Teraz znowu budują plemienny spór wzdłuż linii my i oni. Szkoda, bo akurat media publiczne to jedno z lepszych miejsc na mądry i uczciwy dialog. Ale z kim tu rozmawiać i o czym, skoro jedna strona ma mieć prawo do decydowania o wszystkim? Oni nie chcą rozmawiać, bo doskonale znają swoją przeszłość i się jej wstydzą i boją, a poza tym wiedzą, że nie mają żadnych argumentów. Bo co to za „argument”, że coś co jest inteligentne, na poziomie i z klasą nie jest „trójkowe”? Bo tylko oni będą o tym decydować co jest „trójkowe”. To może odwagi Towarzysze i załóżcie swoje radio. Skowron tak zrobił i dlatego zasługuje na szacunek

- stwierdza.

A teraz spodziewam się porcji kłamstw i inwektyw, ale może się rozczaruję i okaże się, że pan Wojtek nie ma kłopotów z pamięcią. Bo pani Magda ewidentnie zapomniała kto trzy razy uchronił ją przed zwolnieniem i tu nie mam złudzeń

- dodaje Jacek Sobala. 

W ostatnich dniach dziennikarze radiowej Trójki zamieszczając w mediach społecznościowych wpisy z hasztagiem #kogoniesłychać protestowali przeciwko przesunięciu do działu dokumentacji IAR dwóch serwisantek Programu III. Zarząd Polskiego Radia w wydanym oświadczeniu wyraził „sprzeciw wobec akcji podjętej przez kilkoro pracowników Programu Trzeciego”.