Dziś premiera książki „Resortowe Dzieci. Politycy”. TYLKO U NAS FRAGMENT WSTĘPU

  

Dziś wieczorem wszystko stanie się jasne. Poznamy wreszcie wszystkie trzymane w tajemnicy do samej premiery książki nazwiska bohaterów III tomu „Resortowych Dzieci”, tym razem będą to politycy. Patronat nad książką objął portal niezalezna.pl. Specjalnie dla naszych czytelników publikujemy fragment wstępu do książki.

Kto zajmie miejsce na okładce książki? Czy decyzje tych Polityków były w pełni autonomiczne? Jakie znaczenie mają dziś znajomości i koneksje polityków z pierwszych stron gazet z osobami powiązanymi ze strukturami PRL. Jak odczytywane byłyby ich działania jeżeli zamiast nazwisk, na czołówkach pojawiłyby się pseudonimy „Must”, „Ukasz”, „Eust”, czy „Prym”, albo „Rauf”. Czy ocena tych wydarzeń pozostałaby taka sama? Czy pochodzenie i środowisko w którym człowiek się wychowuje są bez zupełnego znaczenia dla jego kariery zawodowej? Warto wiedzieć kto tak naprawdę, w jakiej roli i z jakim bagażem występuje na arenie politycznej naszego kraju.

Po lekturze książki, ocena zdarzeń mających miejsce na przestrzeni ostatnich 27 lat może ulec zmianie. Czy opisane w niej fakty spowodują większą sensację i panikę niż tzw. „taśmy prawdy” – zależy od otwartości salonu na prawdę.
 
Oficjalna premiera książki odbędzie się w dniu 4 listopada 2016 r. o godzinie 18.00
w Galerii Porczyńskich pl. Bankowy 1, w Warszawie. Spotkanie poprowadzi Rafał Ziemkiewicz.


Resortowe dzieci. Politycy.”, autorstwa: Doroty Kani, Jerzego Targalskiego i Macieja Marosza, wydawnictwo Fronda PL Sp. z o. o.. Seria „Resortowe dzieci” opisuje przenikanie poszczególnych grup społecznych od PRL-u do III RP. Po analizie środowiska medialnego (tom I) i rozpracowaniu powiązań pokoleniowych ludzi służb specjalnych (tom II) przyszedł czas na POLITYKÓW.

Wszelka nieformalna współpraca tej grupy społecznej z tajnymi strukturami o komunistycznych korzeniach jest szczególnie niebezpieczna. Polityk uwikłany w niebezpieczne związki może nie być autonomiczny w swych decyzjach.

Polityk – resortowe dziecko – nie musi mieć rodziców zatrudnionych lub współpracujących z resortami siłowymi. Sam też niekoniecznie musiał podpisywać kontrakt z SB, ale jego kariera rozwijała się w oparciu o sprawdzonych towarzyszy. Czasem nie miał z resortem wiele wspólnego – to Resort z daleka wspierał jego karierę.

Opisujemy zakulisowe działania polityków pierwszoplanowych, ale także tych, którzy ukryci w tle pociągali za sznurki. Wielu z nich wykorzystało koneksje zdobyte w poprzednim systemie, aby osiągnąć wysoką pozycję w dyplomacji, polityce, biznesie, nauce – stali się podporami międzynarodowych korporacji czy ponadnarodowych Komisji Decydujących o Wszystkim. Nie próbuj przełączać kanałów telewizora – znajdziesz ich wszędzie. Sytych i zadowolonych, odgrywających rolę pokrzywdzonych demokratów.

Ponad 700 stron twardych danych: historii, powiązań, dat, liczb i dokumentów.


FRAGMENT WSTĘPU:
Wielkie resortowe towarzystwo właścicieli III RP

Społeczeństwo komunistyczne było tak głęboko spenetrowane przez tajne służby, że przygotowały one alternatywną strukturę władzy, gotową do zastąpienia partii komunistycznej, gdy ta stanie się już tylko przeszkodą w zarabianiu prawdziwych pieniędzy.

W 1989 roku partia komunistyczna utraciła władzę, ale pozostały wspomniane struktury tajnych służb. Ich funkcjonariusze, nawet jeśli z czasem tracili stanowiska w służbach oficjalnych, pozostawali w sieci nieoficjalnych powiązań. Te tajne struktury stały się rzeczywistą władzą, choć ukrytą i nieformalną. Ale to ona decydowała w istocie o scenie politycznej, a przede wszystkim o tym, kto zostanie do niej dopuszczony i selekcjonowała kadry, którymi można obsadzać stanowiska państwowe. Wybierano oczywiście osoby stanowiące gwarancję braku kłopotów, a więc najchętniej dawnych współpracowników lub choćby tylko zarejestrowanych. Nie chodziło nawet o to, kto rzeczywiście był skuteczny jako tajny współpracownik czy kontakt operacyjny w przeszłości. Wystarczyło, że z powodów rodzinnych lub osobiście był przyjaźnie ustosunkowany do „towarzyszy z bezpieczeństwa”, a droga kariery stawała przed nim otworem. Owo zaprzyjaźnienie z resortem stało się gwarancją bezpiecznej przyszłości. Wbrew pozorom resortowe towarzystwo wcale nie było nieliczne, a dopóki wojskówka i wywiad cywilny nie rywalizowały, nic nie groziło stabilności systemu. Skoro dyktatura może trwać, jeśli do władzy wciągnięte jest minimum dwa procent społeczeństwa i elita władzy jest zjednoczona, to tym bardziej trwałość zachowuje fasadowa demokracja, w której wyborcom daje się możliwość głosowania na „Alka” lub „Bolka”, „Alka” lub „Musta”. Pluralizm resortowy jest wszak podstawą systemu.

Nie tylko resortowe towarzystwo rozpoznawało się i gromadziło w takich instytucjach państwowych, jak Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, Ministerstwo Obrony Narodowej, kancelarie prezydenta i premiera, ale tworzyło jedną wielką rodzinę, związaną siecią wspólnych oficerów prowadzących i środowisk.

Kiedy ...1... został zastępcą dyrektora Zarządu .... (1991), zastępcą szefa ... (sierpień-grudzień 1992), a następnie szefem ... (1993–1996), jego dawni „znajomi” również zajmowali różne stanowiska w strukturach państwowych.
...2... „???” rozpoczął od Ministerstwa ...... (1991), u premiera ......... był ministrem ......(1992), a następnie ministrem ...... (1993–1994) i przewodniczącym ..........(1991–1996; 1998–2000 i od 2012, obecnie ......), nie wspominając już o tworzeniu ...
Inny „znajomy” z .........., ...8... „???”, w rządzie ....... został w ......., kierowanym przez ...2.., podsekretarzem stanu ds. ........, a w roku 1997 mianowano go szefem ...... w sprawie wstąpienia naszego kraju do ........, a następnie przedstawicielem Polski przy .........
...1..., jako zastępca naczelnika ...., zamykał 20 lutego 1989 roku teczkę ... „???”, który w III RP został m.in. ambasadorem w ...... (1996–2002).
...1... wiedział o sprawie ... „???”, zwerbowanego przez Wydz. X, który w roku 1992 przeszedł do pracy w biznesie; był wicedyrektorem gabinetu prezesa ......, członkiem zarządu ..... (1996–1997) i dyrektorem zarządzającym ds. prywatyzacji w ....... (1997–2000), by w roku 2000 objąć stanowisko dyrektora generalnego ds. ................ w ........ w Pradze.
I tak można by wymienić jeszcze wielu byłych podwładnych ...1..., którzy tworzyli III RP. Czy zatem dziwi kogoś funkcja ...1... jako załatwiacza na styku państwa i biznesu?
[...]
Niezależnie od zmieniających się rządów wielka resortowa rodzina trwała, gdyż wszyscy należeli do tego samego kręgu wtajemniczonych. Gdy przechodzili na emerytury, pałeczkę pokoleń przejmowały ich dzieci i wnukowie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: wydawnictwo Fronda,niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Zatrważający odsetek deklarujących chęć sprzedania głosu. Socjologowie wskazują na... niski wynik

/ pixabay.com/@janeb13

  

Z opublikowanego we wtorek sondażu Filii Gallupa wynika, że „11 proc. ankietowanych dorosłych obywateli Bułgarii jest gotowych sprzedać swój głos w nadchodzących w niedzielę wyborach samorządowych”. Socjologowie zgodnie wskazują, że to względnie niski odsetek.

81 proc. ankietowanych twierdzi, że nigdy nie sprzedałoby głosu, a 8 proc. nie jest w stanie zdecydować. 

Wśród tych, którzy z pewnością udadzą się na wybory, odsetek przyznających się do gotowości sprzedaży głosu wynosi jedną dziesiątą. Spekulacją jest szacowanie, ilu w rzeczywistości jest gotowych głosować za pieniądze lub pod przymusem, gdyż nie wszyscy przyznają się do tego

- wynika z badania.

Najwyższy odsetek osób deklarujących gotowość do sprzedaży głosu występuje w najuboższych grupach ludności, w tym wśród Romów, którzy stanowią według szacunków ok. 20 proc. ludności Bułgarii.

W środowisku romskim gotowość do sprzedaży głosu wynosi ok. 40 proc. Według autorów badania gotowość ta najwyższa jest wśród młodych i, jak wskazują socjolodzy, wynika z sytuacji demograficznej i coraz silniejszej gettoizacji Romów.

Innym czynnikiem zniekształcającym wyniki wyborów jest głosowanie pod przymusem. Odnotowano je w małych miejscowościach z jednym przeważającym pracodawcą, niezależnie czy jest to przedsiębiorstwo prywatne czy samorządowe. W ostatnich latach sygnalizowano wiele przypadków, kiedy miejscowej ludności grożono zamknięciem zakładu lub niewypłaceniem pensji za „nieprawidłowe” wyniki wyborów.

Cena głosu w obecnych wyborach według Gallupa wynosi 150-200 lewów (75-100 euro). Minimalna płaca w Bułgarii obecnie to 510 lewów (255 euro).

Zjawisko kupowania głosów pojawiło się w Bułgarii zaraz po transformacji politycznej z 1989 r. Objęło romskie dzielnice i małe miejscowości. Na początku rozdawano tam żywność, a później pieniądze. W niektórych dzielnicach romskich masowo umarzano rachunki za prąd. W środowiskach romskich pojawili się tzw. dealerzy, sterujący głosowaniem. Trudno powiedzieć, czy z dużych sił politycznych są takie, które nie korzystałyby z tej praktyki.

Kilka lat temu parlament zmienił kodeks karny i wprowadził penalizację sprzedaży i kupna głosu. Obecnie każdy spot wyborczy w radiu i telewizji obowiązkowo powinien kończyć się sformułowaniem: „Kupno i sprzedaż głosu są przestępstwami”. Według socjologów w pewnym stopniu ograniczyło to skalę zjawiska, ale jest ono dalekie od zniknięcia.

Sondaż przeprowadzono wśród 796 pełnoletnich obywateli w okresie od 4 do 11 października. Głosować na określonego kandydata za pieniądze praktycznie jest gotowych ok. 600 tys. z 5,5 mln obywateli uprawnionych do głosowania.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl