Dzisiaj w Prokuraturze Krajowej w Katowicach w charakterze podejrzanego ma się stawić prezes Najwyższej Izby Kontroli Krzysztof Kwiatkowski.Śląscy śledczy chcą mu przedstawić zarzuty przekroczenia uprawnień przy obsadzaniu stanowisk w Izbie.

Czarne chmury nad Kwiatkowskim zbierały się od dawna. Był on jednym z bohaterów afery taśmowej. Na jaw wyszły nagrania jego rozmów, a prokuratura wszczęła śledztwo.

„Chodzi o załatwianie wysokich stanowisk dla swoich ludzi w delegaturach NIK-u. Rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach podczas konferencji prasowej postanowił zacytować jedną z nagranych rozmów Krzysztofa Kwiatkowskiego. „Masz tam moją prezentację, więc sobie wybierzesz, to będzie dobrze wyglądało” – powiedział Krzysztof Kwiatkowski do jednego ze swoich znajomych. Znajomy startował w konkursie na intratne stanowisko w NIK. Za przekroczenie uprawnień Buremu i Kwiatkowskiemu grozi do trzech lat pozbawienia wolności” - pisaliśmy w sierpniu zeszłego roku

W sprawie nieprawidłowości w NIK zarzuty usłyszał już były podkarpacki poseł PSL Jan Bury. Według śledczych wpływał na obsadę stanowisk w izbie - nakłaniał pracowników do przekroczenia uprawnień i manipulowania wynikami konkursów.
 

​"Poprzez swoje bezprawne działania Krzysztof Kwiatkowski naruszył prawidłowość przeprowadzania postępowań konkursowych i prawidłowość funkcjonowania Najwyższej Izby Kontroli (...) Dokonując swoich czynów kierował się on naganną motywacją i partykularnymi interesami. Naruszył przy tym autorytet i niezależność Najwyższej Izby Kontroli – naczelnego organu kontroli państwowej"

– pisała Prokuratura Krajowa w czerwcowym komunikacie. 


Sejm na wniosek prokuratury w zeszłym miesiącu uchylił immunitet Krzysztofowi Kwiatkowskiemu, który odrzuca zarzuty.

– Kiedy rok temu w toku kampanii wyborczej katowicka prokuratura przedstawiła swoje wątpliwości co do trzech konkursów, które wcześniej miały miejsce w NIK, to mi nie pokazała żadnych materiałów. O informacjach dowiadywałem się z przecieków medialnych. Złożyła wniosek do Sejmu w oparciu o fragmentaryczne rozmowy, pocięte do z góry dobranej tezy, a mnie poinformowano, że nie mam prawa ustosunkowywać się do informacji zawartych we wniosku
– mówił Krzysztof Kwiatkowski na antenie Polsat News.