- Każdy pokazał dzisiaj, jak ważna dla niego jest Legia Warszawa. To jest budujące - powiedział Jacek Magiera na pomeczowej konferencji prasowej. Legia Warszawa zremisowała 3:3 z Realem Madryt w meczu Ligi Mistrzów, a przez chwilę prowadziła nawet 3:2.
 
- Gdy sędzia zagwizdał po raz ostatni czułem niedosyt. Po przemyśleniu, doceniam jednak ten punkt. Prowadzić z Realem 3:2 to wielka sztuka. Wielkie brawa dla drużyny, za to że podniosła się po trudnym wyniku 0:2. Każdy pokazał dzisiaj, jak ważna dla niego jest Legia Warszawa. To jest budujące. Drużyna ma prawo się cieszyć. Każdy zapamięta ten wieczór do końca życia. Czy Real odpuścił? Nie interesuje mnie to. Wydaje mi się jednak, że grali na 100%. Nie pozwoliliśmy im rozwinąć skrzydeł. Mecz trwał dwa razy po 45 minut, nie dzielę go. Będę chwalił drużynę niezależnie od innych opinii - dodał trener Legii.

Legia wciąż zachowuje matematyczne szanse na awans do fazy pucharowej Ligi Europy.

- Nikt nie dawał nam szans na grę wiosną w europejskich pucharach, a grudniowy mecz ze Sportingiem może być spotkaniem o wszystko. Nie zdrzemniemy się, dalej będziemy pracować. Za chwilę kolejne mecze, w których trzeba udowodnić, że jesteśmy drużyną - stwierdził Magiera.

 
- Dalej potwierdzam, że na tym poziomie decydują detale. Dzisiaj przewidywaliśmy co zrobi przeciwnik i nie prowadziliśmy za długo piłki. Wczoraj po kolacji mieliśmy krótką odprawę na podstawie meczu w Madrycie. Dzisiaj rano również, ale pod kątem tego jak wykorzystać ich błędy. Zdało to egzamin i brawo za wyciągnięcie wniosków przez drużynę. Na odprawie przedmeczowej zrobiłem skład Realu bez Benzemy. Nie spodziewałem się tak ofensywnego składu, ale to był sygnał, że będzie z tyłu jeszcze więcej miejsca. Postanowiliśmy to wykorzystać. Jeden z defensywnych pomocników zbiegał w tę przestrzeń i tak budowaliśmy nasze akcje - dodał.
 
Magiera, który na konferencji przywitany został przez dziennikarzy oklaskami, zachował skromność. - Ja Realu nie zatrzymałem, to zawodnicy zatrzymali rywala. Ja im tylko trochę pomogłem, podpowiedziałem. Nie da się opisać uczucia gry przy pustych trybunach. To byłoby zupełnie inne widowisko. Remis z Realem na Stulecie Klubu przy komplecie na trybunach – to byłoby jego zwieńczenie. Szkoda, że tak się stało - zakończył.