Jeszcze w tym roku mają ruszyć dalsze poszukiwania „złotego pociągu”. Odkrywcy chcą dokopać się na głębokość dwudziestu metrów.  Tym razem nie będą korzystać z georadarów.
 
W sierpniu zakończyły się poszukiwania „złotego pociągu”. Nie znaleziono wagonów. Nie odkryto nawet śladu tunelów. Prace odbywały się na 65. kilometrze trasy Wrocław Wałbrzych.

Ze skarpy przy 65. km trasy wytypowano teren o powierzchni 2,5 ha. Grunty mają zostać prześwietlone na głębokość 20 metrów.

Georadary w tym terenie się nie sprawdzają. Wyniki może fałszować skała, która tam jest. Głębokość sześciu metrów, na którą dotarliśmy w czasie pierwszych poszukiwań to zdecydowanie za mało. Mieliśmy dużą dozę prawdopodobieństwa, że uda nam się ten tunel, gdzieś po górze, po stropie znaleźć. Jeżeli tunel byłby robiony od góry, znaleźlibyśmy tego ślady. Niestety nie otrzymaliśmy takich wyników. Trzeba szukać głębiej

– powiedział cytowany przez rmf24.pl Piotr Koper, poszukiwacz.

Tym razem mają zostać wykorzystane metody elektrooporowa, mikrograwimetryczna i gradientu pionowego. W miejscach, w których przynajmniej dwie metody wskażą anomalie zostaną wykonane odwierty. Będzie to ostatni etap poszukiwań. Odkrywcy chcą raz na zawsze rozwikłać zagadkę 65.km trasy kolejowej z Wrocławia do Wałbrzycha.
 

Jeżeli po tych pracach naukowcy powiedzą nam, że się pomyliliśmy, to trudno. Pomyliliśmy się. W tym terenie nie będzie już po co wchodzić. Jeżeli jednak informacje, które mamy potwierdzą się, to jesteśmy dobrej myśli

– dodał Koper.
 
Prace rozpoczęte przez poszukiwaczy Piotra Kopra i Andreasa Richtera nie przyniosły póki co efektów. Przekopano nasyp kolejowy do głębokości siedmiu metrów. Nie ma śladu po legendarnym niemieckim pociągu.