Jürgen Roth przed podkomisją smoleńską

  

Myślę, że prokuratura na podstawie informacji, które przekazała „Gazeta Polska Codziennie” powinna zająć się z urzędu badaniem treści notatki. Jednocześnie byłoby dobrze, gdyby w tej sprawie podkomisja dr. Berczyńskiego przesłuchała Jürgena Rotha - mówi mecenas Stefan Hambura, pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej w rozmowie z Piotrem Jackowskim.

W sobotę „Gazeta Polska Codziennie” opublikowała skany raportu agenta niemieckich służb wywiadowczych odnoszącego się do przyczyn katastrofy Tu-154M pod Smoleńskiem. Czy publikacja skanów w stosunku do publikacji samej treści raportu przez Jürgena Rotha może wnieść coś nowego? 

- Tak, oczywiście. Dla mnie niezwykle ciekawe są zdjęcia wplecione w tekst. Szczególnie dwa. Jednym z nich jest strona z paszportu gen. Jurija Desinowa. A drugim zdjęcie niezidentyfikowanego wojskowego. To ciekawe, bo jeżeli mamy paszport Desinowa, to wydaje się, że polskie służby mają konkretną podstawę do weryfikacji, czy na przykład taka osoba znajdowała się kiedykolwiek w Polsce, czy przekraczała granice Polski. I czy na przykład rzeczywiście przypomina postać ze zdjęcia w paszporcie. Ponadto są pytania o podróże samolotem, bo w raporcie są pokazane związki Desinowa z Niemcami, mam tu na myśli wątek zakonu św. Łazarza – zaproszenie zakonu św. Łazarza dla Desinowa do Niemiec – i drugi wątek to działalność Desinowa związana z Afganistanem, gdzie proponował ochronę dla Bundeswehry za chyba 200 tys. euro. To wszystko pokazuje, że Desinow miał konkretne kontakty z Niemcami pod przykrywką zakonu św. Łazarza.

Zna pan Jürgena Rotha. To bardzo aktywny dziennikarz, który niemal co roku publikuje nową książkę. Na ile w Pana opinii jest to dziennikarz wiarygodny?

- Jürgen Roth uchodzi w Niemczech za jednego z najbardziej solidnych dziennikarzy śledczych. Oczywiście, i w jego wypadku nie obyło się bez procesów, ale w działalności dziennikarza śledczego, rzec można, to ryzyko zawodowe. Bywa tak, że dziennikarz dociera do źródła osobowego, które potwierdza daną informację, a później, gdy dochodzi do procesu, wycofuje się z wcześniejszych twierdzeń. Rozróżnić zatem trzeba sprawę wiarygodności dziennikarskiej i wiarygodności procesowej. Nie wszystko, co wcześniej udało się udokumentować, daje się skutecznie obronić procesowo. Fakt, że dziennikarz miewa procesy, które nie zawsze kończą się dla niego korzystnie, nie oznacza braku wiarygodności. Książki Rotha są w sprzedaży. Gdyby je często wycofywano z rynku, wtedy moglibyśmy się nad tym zastanawiać, ale np. jego pierwsza książka dotycząca Smoleńska „Tajne akta S” jest dla mnie swoistym papierkiem lakmusowym, bo gdyby notatka BND rzeczywiście nie istniała, na pewno w Niemczech jego książka zniknęłaby z rynku.

Czytaj też: Sensacyjny raport BND nt. Smoleńska. "Gazeta Polska Codziennie" ujawnia dokumenty​

W jaki sposób?

- BND wniósłby w postępowaniu zabezpieczającym wniosek, by tę książkę wycofać z rynku, bo takiej notatki nie ma. Słyszy się opinię, że urząd nie chciał rozgłosu i dlatego nie wszczął stosownego postępowania. W moim przekonaniu gorzej mogłoby być dla BND, gdyby się okazało, że wytoczono sprawę, a w jej trakcie np. okazało się w sądzie, że Roth posiada taką notatkę, wtedy przegrana BND byłaby dotkliwa i sromotna. 

Jednym słowem, fakt istnienia notatki jest bezsporny. Jedyna wątpliwość może dotyczyć jej treści.

- Oczywiście. I nad badaniem jej zawartości powinny się pochylić stosowne urzędy.

Jakie są szanse, że informacje będące w posiadaniu Jürgena Rotha zostaną wzięte pod uwagę przez prokuraturę i czy sam Roth powinien stanąć przed podkomisją sejmową kierowaną przez dr. Berczyńskiego?

- Myślę, że prokuratura na podstawie tych informacji, które przekazała „Gazeta Polska Codziennie”, badaniem treści notatki powinna się zająć z urzędu. Jednocześnie byłoby dobrze, gdyby w tej sprawie podkomisja dr. Berczyńskiego przesłuchała Jürgena Rotha.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Sakiewicz o Grodzkim: On zrobi każdą krzywdę państwu, byleby tylko "swoje" przeprowadzić

Tomasz Sakiewicz / Fot.Tomasz Hamrat/ Gazeta Polska

  

- Do tej pory nie było tak, żeby dopuszczono tak wielką ingerencję zagraniczną i to jest nowa jakość, tylko fatalna jakość. (...) Myślę, że wkrótce opinia publiczna przekona się z kim mamy do czynienia. On zrobi każdą krzywdę państwu, byleby tylko "swoje" przeprowadzić - powiedział Tomasz Sakiewicz, komentując dzisiejszą decyzję Senatu w sprawie tzw. ustaw sądowych i postawę marszałka Grodzkiego.

Dziś Senat, zgodnie z przewidywaniami odrzucił nowelizacji ustaw o ustroju sądów i Sądzie Najwyższym. Głosowało 99 senatorów, za odrzuceniem nowelizacji było 51, przeciw - 48.

[polecam:https://niezalezna.pl/306502-niespodzianki-nie-bylo-senat-za-odrzuceniem-nowelizacji-ustawy-o-sadach]

Komentując działanie Tomasza Grodzkiego i decyzję Senatu o odrzuceniu tzw. ustaw sądowych redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie” wskazał na historyczną analogie do sytuacji sprzed rozbiorów Polski, jaką jest jego zdaniem „zapraszanie obcych ambasadorów, obce służby, obcą politykę do ingerowania w polskie życie”.

- To de facto zaprosiło zaborców. Nawet nie słabość państwa, tylko właśnie ta nieustanna gra na obce dwory

- podkreślił Sakiewicz, dodając, że nie można w tym kontekście zapomnieć o „ogromnym ciężarze oskarżeń wobec marszałka Grodzkiego”. 

- Stawianie go jako twarzy, autorytetu w obronie wymiaru sprawiedliwości jest jakąś kpiną z ludzi. To jest naprawdę niepoważne. On najpierw musi się wytłumaczyć i to sensownie wytłumaczyć -  nie przy pomocy byłego funkcjonariusza UB, czy drwin ze zmarłej, a wcześniej bardzo cierpiącej pacjentki. Nie można go stawiać, jako autorytet w obronie wymiaru sprawiedliwości, jak on sam prawdopodobnie przed tym wymiarem sprawiedliwości stanie

- zauważył publicysta.

Naczelnego „Gazety Polskiej” zapytano o zmianę jakości procedowania ustaw w Senacie, pod przewodnictwem marszałka Grodzkiego.

- Do tej pory nie było tak, żeby dopuszczono tak wielką ingerencję zagraniczną i to jest nowa jakość, tylko fatalna jakość. Muszę jednak przyznać, że od kiedy zobaczyłem pierwsze zeznania pacjentów [w sprawie Tomasza Grodzkiego – red.] to niczego nie spodziewam się po tym człowieku. Myślę, że wkrótce opinia publiczna przekona się z kim mamy do czynienia. On zrobi każdą krzywdę państwu, byleby tylko "swoje" przeprowadzić

- powiedział Tomasz Sakiewicz. 

Jak dodał, opinia Komisji Weneckiej nie może już nic w procedowaniu przez Sejm ustaw sądowych zmienić. - Więcej szkody może zrobić jakieś działanie ze strony Komisji Europejskiej, czy TSUE, gdyby były podejmowane jakieś działania” – mówił.

- Opozycja na to gra, żeby wywołać maksymalne szkody w finansach. Również możliwie zablokować fundusze dla Polski, ale to będzie bardzo trudne, bo Polska będzie przy uchwalaniu budżetu, ale chcą stworzyć wrażenie, że Polska zostanie za to ukarana, żeby ukarać tez tych, którzy to popierają. Trzeba pamiętać, że reforma wymiaru sprawiedliwości cieszy się ogromnym poparciem społecznym. Polacy chcą innych sądów i innego wymiaru sprawiedliwości i w tej chwili, tak naprawdę to jest próba ukarania społeczeństwa pieniędzmi, za to, że to społeczeństwo popiera tę reformę

- podkreślił dziennikarz, dodając, że ewentualne sankcje nie uderzą w polityków PiS-u, ale w społeczeństwo. - To jest próba ukarania: nie popierajcie tego, bo dostaniecie po głowie – podsumował Tomasz Sakiewicz.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts