Historia Polski to w wielkiej mierze opowieść o naszych zmaganiach z dwoma wielkimi żywiołami, z którymi graniczymy. Na przestrzeni wieków doznawaliśmy wielu ciosów i upokorzeń ze strony moskiewskiego wroga. Moskale nie spoczęli, dopóki nie doprowadzili do całkowitego upadku Rzeczypospolitej, a gdy tylko niepodległość odzyskaliśmy, nadal na nią nastawali, tyle że pod sztandarem bolszewickim. W wojnie roku 1920 udało nam się odeprzeć ich najazd wymierzony w całą Europę. Słusznie więc Jan Pietrzak i Towarzystwo Patriotyczne żądają odpowiedniego upamiętnienia Bitwy Warszawskiej w stolicy pomnikiem i mauzoleum. Mamy z czego być dumni. 

Ale tak, jak winniśmy w wolnej Polsce zadbać o uwiecznienie zwycięstwa roku dwudziestego, tak też moglibyśmy i powinniśmy przywrócić pamięć o naszej chwale z początku wieku XVII. Hołd carów Szujskich złożony królowi Zygmuntowi III Wazie, możliwość objęcia tronu moskiewskiego przez Władysława IV jako efekt zwycięstwa pod Kłuszynem, potem zdobycia Smoleńska po długim oblężeniu i wjazd do Moskwy zwycięskich wojsk hetmana Żółkiewskiego – to w wymiarze symbolicznym splot wydarzeń świadczących o szczycie potęgi. Czy i w jaki sposób wykorzystanych szans, to już zupełnie inna opowieść. Jedno nie ulega kwestii – od czasu, gdy Szujscy bili czołem przed naszym królem, i od chwili, gdy w Warszawie zostało zbudowane ich mauzoleum, które upamiętniało rosyjskie upokorzenie, a naszą glorię, cała sprawa byłą solą w oku Moskali, a dla nas powodem do chluby. Świadczą o tym trwające na przestrzeni stuleci próby niszczenia legendy przez Rosję, zacieranie śladów, aż do zburzenia domniemanych resztek kaplicy w latach 50. XX w. przez władze peerelowskie! Zaciekłość Rosjan wskazuje aż nadto dobrze, że wspomnienie polskiej chwały sprzed wieków nie daje im spokoju. Dowodem tego są m.in. różne próby stworzenia własnej narracji dotyczącej wydarzeń mających miejsce w początku wieku XVII w Moskwie i budowanie historycznej tożsamości rosyjskiej na sprawie „wypędzenia Polaków z Kremla”. Dlaczego my nie zaczniemy opowiadać sobie (Polakom, którzy ciągle jeszcze nie dość dobrze znają tę sprawę) i światu o tym, jak na Kremlu się znaleźliśmy i jak wielka Rosja schyliła głowę przed tronem polskim na Zamku Królewskim? 

Powinniśmy odbudować Kaplicę Moskiewską! Niech w centrum polskiej stolicy stanie nowoczesne muzeum, w którym zwiedzający mogliby obejrzeć dokumenty, ryciny, obrazy, czy filmy prezentujące hołd carów Szujskich i historię samej kaplicy! Zapewne warszawski ratusz będzie jak najdalszy od pójścia na rękę takim pomysłom, bo każda działka w Warszawie na pierwszym miejscu kojarzyć się mu będzie z możliwością zrobienia interesu, a nie walki o kulturę, czy dobro warszawiaków, ale pal sześć, może i w ratuszu nastąpią kiedyś zmiany… Czy plan odbudowy Kaplicy Moskiewskiej, wzniesienia muzeum pielęgnującego pamięć o potędze I Rzeczypospolitej nie mógłby nabrać realnych kształtów?

Hołd Carów Szujskich

Gdyby konstruować „muzealną” opowieść o hołdzie carów Szujskich, miałby w niej swoje poczesne miejsce sam hetman Żółkiewski, który stał na czele polskiego korpusu interwencyjnego, jaki wyruszył w 1609 r., by wziąć udział w rosyjskiej wojnie domowej. Ta wyprawa hetmana to dwa dużej rangi wydarzenia natury militarnej, które stały u początku trwającej aż do 1918 r. wojny z Moskwą. Jednym z nich jest oblężenie Smoleńska, drugim zaś bitwa pod Kłuszynem. Zwycięstwo pod Kłuszynem, 4 lipca 1610 r., należało zawsze do kanonu chlubnych wiktorii, jakimi karmiło się wyobraźnię młodzieży polskiej, wychowując ją w poczuciu dumy związanej z wielką i piękną przeszłością. Żółkiewski pokonał połączone wojska rosyjsko-szwedzkie pod wodzą Dymitra Szujskiego szarżując tymi samymi oddziałami husarii po wielokroć (według Maskiewicza niektóre chorągwie były rzucane w bój po 8, 10 razy!). Odniósł bezdyskusyjne zwycięstwo, miażdżąc okopanego, kryjącego się za umocnieniami, prażącego z muszkietów przeciwnika. W jego ręce wpadła nie tylko obszyta złotem chorągiew Szujskiego, ale nawet jego uzbrojenie – szyszak, szabla i buława. Rok później, w czerwcu 1611 r. hetman, po długim oblężeniu, miał jeszcze zdobyć Smoleńsk.

Po Kłuszynie Wasyl Szujski został zdetronizowany przez bojarów. Potem rozpoczął rokowania ze stojącym pod Moskwą Żółkiewskim. Wtedy powstał projekt obsadzenia na carskim tronie królewicza Władysława. Nocą z 20 na 21 września wojsko hetmańskie weszło do Moskwy, 8 października padł Kreml, zaś Wasyl Szujski i jego bracia, a także Jekaterina Grigoriewa, żona jednego z nich, Dymitra, zostali pojmani. Co więcej – Wasyl uznał prawo królewicza Władysława do tronu i mogło się zdawać, że czapka Monomacha zawędruje w niedalekiej przyszłości na głowę Wazy. Dowództwo wojska polskiego na Kremlu objął Aleksander Korwin Gosiewski. 

Przenieśmy się teraz do 29 października roku następnego. Odbył się wówczas wspaniały tryumfalny wjazd do Warszawy hetmana Żołkiewskiego, który wiódł ze sobą owych znamienitych jeńców. Pochód ciągnął się Krakowskim Przedmieściem w stronę Zamku Królewskiego. Można jedynie wyobrazić sobie, co czuli warszawiacy patrząc, jak zwycięski polski wódz jedzie, niczym konsul rzymski wracający z wojen i odbywający tryumf, wśród radosnych okrzyków tłumu. Do króla polskiego podążają – car Wasyl IV Szujski, jego bracia: Dymitr z żoną, oraz Iwan „Pugowka” Szujski, a także rosyjski dowódca wojskowy Michał Szein (ten sam, który składał hołd Władysławowi po zwycięstwie pod Smoleńskiem) oraz Filaret, patriarcha moskiewski i całej Rusi. Mój Boże! Toż to cała Rosja wiedziona jest do stóp polskiego monarchy! I za chwilę, cała Rosja na Zamku Królewskim, wobec zgromadzonych stanów, wobec sejmu polskiego, odda oficjalny hołd.  Żółkiewski w uroczystej przemowie opowiada o kolejach losu, jakie doprowadziły do tego momentu, a potem przed tronem, na którym zasiada Zygmunt, gnie kark Wasyl IV Szujski – klęka, prawą dłonią dotyka ziemi i całuje tę ziemię na znak poddaństwa. Potem czynią tak Dymitr z Iwanem. Trzykrotnie. 

Czyż dziwić się można, że Rosjanie usiłują zatrzeć wszelkie wspomnienia o tej chwili? I czy nie powinniśmy teraz, w wolnej Polsce odbudować pamięć o hołdzie carskim przez zbudowanie Kaplicy Moskiewskiej?

 Cały artykuł Tomasza Łysiaka ukaże się w "Gazecie Polskiej"