Śledczy są już niemal pewni, że przed tragicznym wypadkiem w Działoszynie, w którym we wtorek zginął 44-letni Robert W. i jego troje dzieci, mężczyzna mógł zabić swoją żonę Agnieszkę. Sekcja zwłok wykazała, że kobieta zginęła od czterech ciosów w głowę.
 
Z ustaleń portalu tvp.info wynika, że w środę, po zakończeniu sekcji zwłok Agnieszki W., planowano jeszcze przeprowadzić sekcje ciał jej dzieci oraz męża.
 
Pozwoli to zweryfikować podejrzenia śledczych, że trójka dzieci małżeństwa W. mogła zginąć jeszcze przed wypadkiem. Prokuratura będzie musiała ustalić, kiedy i kto odpowiada za ich śmierć.
 
Wiadomo, że Agnieszka W. została zamordowana. Jej ciało, z rozbitą głową, znaleziono w sypialni zamkniętego mieszkania.

Była ułożona na łóżku. Nie mogę jednak ujawnić, czy znaleźliśmy narzędzie zbrodni. Nie natrafiliśmy także na żaden list samobójczy. Z zeznań świadków wynika, że była to normalna rodzina

– mówi tvp.info Piotr Pietrykiewicz, zastępca Prokuratora Rejonowego w Zgorzelcu.
 
We wtorek w Działoszynie na Dolnych Śląsku rozbił się samochód. W nim znaleziono ciała: 44-letniego Roberta W. i trojga jego dzieci w wieku: 6, 11 i 13 lat. Później w mieszkaniu małżeństwa znaleziono ciało żony. Drzwi do mieszkania były zamknięte.