„Będziemy pytać Donalda Tuska, od kiedy wiedział o istnieniu Amber Gold”

  

To rzecz rzadko spotykana, żeby premier - po pierwsze - jak przynajmniej twierdzi publicznie, nie miał wiedzy o tym, że rośnie taka piramida finansowa, a po drugie, że jego syn rozpoczął pracę w tej piramidzie - mówiła dziś w Krakowie Małgorzata Wassermann, przewodnicząca sejmowej komisji śledczej do spraw Amber Gold, posłanka Prawa i Sprawiedliwości.

- Komisja do Spraw Amber Gold rozpocznie pracę 8 listopada. Przyjdzie nam się zmierzyć z ogromną rzeczą. Na dzień dzisiejszy akta liczą około tysiąc tomów, a to dopiero początek. W pierwszej kolejności zaczynamy pracę od prokuratury. To, z czym mieliśmy do czynienia, to rzecz niebywała. Nigdy nie widziałam tak prowadzonego postępowania. (...) Z informacji przez nas uzyskanych wynika, że pani prokurator w czerwcu poszła na długotrwałe zwolnienie. Do dnia dzisiejszego nie stawiła się w pracy. Jeśli nie stawi się przed komisją 8 listopada, to przesłuchamy lekarza, który panią prokurator leczy. Zapytamy go dokładnie, na co jest chora - mówiła Małgorzata Wassermann. 

Do stycznia 2017 roku komisja śledcza zamierza przesłuchać 22 osoby. Jako pierwsza - na 8 listopada - została własnie wezwana prokurator Barbara Kijanko. Małgorzata Wassermann wnioskowała, by zweryfikować autentyczność zwolnienia lekarskiego świadka.

Czytaj też: Ich przesłucha komisja Amber Gold. Pierwszy lekarz, który wystawił zwolnienie dla prokurator

Czytając akta sprawy, nie mogę wyjść z podziwu, że to rzeczywiście się wydarzyło, że nikt nie był w stanie skutecznie stanąć na drodze małżonkom P. Są takie rzeczy, których urząd skarbowy nigdy nie wybacza. To jest na przykład złożenie PIT-u rocznego, w przypadku działalności gospodarczej to deklaracje podatkowe. Wszyscy wiemy, gdyby ktoś z nas się z tym spóźnił. Małżonkowie P. - o ile mnie pamięć nie myli - mieli 14 spółek i w żadnej z nich nie złożyli skutecznie ani jednej deklaracji. I to nie jest tak, że urzędy skarbowe nie wiedziały o ich istnieniu. To były firmy zarejestrowane, które dostawały ponaglenia. A mimo to nikt z urzędników tam się nie stawił. Będziemy pytać jak to było możliwe. W tej sprawie jest wiele znaków znaków zapytania

- stwierdziła posłanka PiS. 

Będziemy pytać premiera Donalda Tuska o to, od kiedy miał wiedzę, że istnieje coś takiego jak Amber Gold i kto tę firmę prowadzi. Rzeczywiście, jego rola będzie szczególna. To rzecz rzadko spotykana, żeby premier - po pierwsze - jak przynajmniej twierdzi publicznie, nie miał wiedzy o tym, że rośnie taka piramida finansowa, a po drugie, że jego syn rozpoczął pracę w tej piramidzie. Zadaję sobie retoryczne pytanie: gdyby dzisiaj okazało się, że na polski rynek wchodzi nowa linia lotnicza, to w jakim czasie premier Beata Szydło dostałaby o tym informację na biurko?

- dodała. 

Nie jest jeszcze znany termin, w którym Tusk miałby stanąć przed komisją. 

Małgorzata Wassermann mówiła, że o liniach OLT Express, powiązanych z Amber Gold powinien wiedzieć zarówno szef służb specjalnych, jak i minister infrastruktury, minister spraw wewnętrznych oraz premier.

Jeżeli nie wiedzieli, to jest pytanie: czy jakikolwiek urząd w tym kraju działał? Po co były służby? Po co był premier, jeżeli nie miał tej wiedzy? Jeżeli natomiast ją miał, będziemy się zastanawiać, dlaczego dopuszczono do tego, że ta firma się tak rozrosła. Gdyby w którymkolwiek momencie którykolwiek urząd stanął jednak na jej drodze, to szkody byłby nieporównywalnie mniejsze 

- stwierdziła.

Czytaj też: Sensacyjne nagrania ws. Amber Gold

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów badał działalność Amber Gold. 24 sierpnia 2012 roku, gdy od dwóch tygodni cała Polska wiedziała, że ta firma to piramida finansowa, UOKiK wydaje decyzję, z której wynika, że Amber Gold w żaden sposób nie narusza prawa, jego umowy są rzetelne i w pełni wykonywane 

- dodała. 

Szacuje się, że w wyniku afery Amber Gold Polacy stracili prawie 851 mln zł.

Zapis spotkania w Krakowie (transmisję prowadziło Wydawnictwo Biały Kruk):

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Wydawnictwo Biały Kruk,facebook
Tagi

Wczytuję komentarze...

Młodzi ludzie nie chodzą na Msze święte. Ten kraj pogrąża się w coraz większym kryzysie wiary

/ pixabay.com/CC0/Free-Photos

  

Według danych opublikowanych przez tygodnik „Le Point” Francja pogrąża się w coraz większym kryzysie wiary. Zdaniem autorów sondy francuskie społeczeństwo z religijnego staje się coraz bardziej zsekularyzowane. Z opinią tą nie zgadza się jednak ks. prałat dr Krystian Gawron, wicerektor Polskiej Misji Katolickiej we Francji. Duchowny podkreśla m.in. znaczenie pokolenia Jana Pawła II oraz prężnie działających parafii w dużych aglomeracjach.

Według tygodnika „Le Point” tylko 7 proc. ankietowanych chodzi na Mszę św. przynajmniej raz w miesiącu, co jest spadkiem o 2 proc. w porównaniu z 2008 r. Ogółem w 2018 r. 32 proc. osób mieszkających we Francji określiło się mianem katolików, jednak 19 proc. z nich wskazało, że nie chodzi na msze św., nawet w tak ważne święta, jak Wielkanoc czy Boże Narodzenie. Warto przypomnieć, że w 1981 r. we Francji było 70 proc. katolików.

Jak zauważa w rozmowie z „Codzienną” ks. prałat dr Krystian Gawron, wicerektor Polskiej Misji Katolickiej we Francji, na prowincji francuskiej rzeczywiście zauważalne jest mniejsze uczestnictwo w Mszach św.

 Jest to nadal związane ze skutkami Rewolucji Francuskiej. Wtedy większość spośród 40 tys. księży zginęło albo zostało wygnanych

– przypomina duchowny.

Dodaje, że obecnie we Francji służy ok. 14 tys. księży. Zdaniem wicerektora Polskiej Misji Katolickiej we Francji liczba ta nie jest wystarczająca, aby kapłani mający duże rejony duszpasterskie mogli odprawiać Msze św. w każdą niedzielę we wszystkich małych miejscowościach.

Jeśli zaś chodzi o uczestnictwo w niedzielnej eucharystii w Paryżu i innych wielkich aglomeracjach, to sytuacja jest całkowicie inna. W Paryżu parafie prężnie się rozwijają, a kościoły są zapełnione

– przekonuje ks. Gawron.

Autorzy raportu zwracają uwagę na znaczącą lukę pokoleniową związaną z uczestnictwem w Mszach św. Wśród osób w wieku 18–29 lat praktykujący katolicy stanowią mniej niż 3 proc. Dla porównania w grupie wiekowej +70 lat odsetek praktykujących wynosi 16 proc.  

Więcej w weekendowym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl