Podatkowa histeria

Po ogłoszeniu przez rząd decyzji o wejściu od 2018 r. w życie jednej daniny łączącej PIT, ZUS i NFZ poszła po internecie i mediach wieść, że rząd ukradkiem chce podwyższyć podatki.

Po ogłoszeniu przez rząd decyzji o wejściu od 2018 r. w życie jednej daniny łączącej PIT, ZUS i NFZ poszła po internecie i mediach wieść, że rząd ukradkiem chce podwyższyć podatki. Przykładowe opinie: „Moja księgowa: przenosimy się do Czech? Chyba trzeba” Agnieszki Burzyńskiej z „Faktu” czy Łukasza Warzechy: „PiS żegna się z poparciem średniaków. Gratuluję” są dość typowe. Same emocje i żadnych analiz. A tych nie może być, bo nic konkretnego jeszcze nie podano. I na razie nic nie upoważnia do wniosków, że mali i średni przedsiębiorcy zapłacą więcej. Dla nich głównym obciążeniem jest składka ZUS, a nie podatki, a ta może się dla nich znacznie zmniejszyć. Poczekajmy na konkrety. Rząd rzeczywiście podaje ich za mało. Natomiast sama idea – bogatsi płacą więcej, a biedniejsi mniej – jest dobra, bo na razie w Polsce jest odwrotnie.

 

Źródło:

#podatki #gospodarka #finanse

Marcin Herman
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo