W trakcie posiedzenia Komisji Obrony Narodowej prezentując najnowsze ustalenia podkomisji smoleńskiej ujawniono, że z pokładu TU-154M tuż przed katastrofą dzwoniły do swoich bliskich dwie osoby. W tle rozmów słychać krzyki.

Obecni na posiedzeniu Komisji Obrony Narodowej przedstawiciele podkomisji smoleńskiej podkreślili, że na aktualnym etapie zespół nie potwierdza teorii dotyczących wywierania jakiejkolwiek presji na załogę, w tym tak często rozpowszechnianej przez media teorii o rzekomej presji wywieranej przez gen. Andrzeja Błasika.

Niezwykle interesujący jest również wątek dotyczący telefonów komórkowych znalezionych na miejscu katastrofy. Jak się okazuje kwestia ta była całkowicie pominięta przez komisję Millera.

Eksperci podkomisji smoleńskiej ustalili, że na wrakowisku znaleziono 18 aktywnych telefonów komórkowych.

Tak wyglądał znaleziony na miejscu katastrofy telefon prezydenta śp. Lecha Kaczyńskiego:

(fot. arch. GP)

 - Zespół otrzymał od odpowiednich instytucji informacje o logowaniu się telefonów komórkowych. Jest to ponad 200 stron specjalistycznego tekstu. Obecnie trwa analiza, mająca na celu sprawdzenie, czy aktywność dużej ilości telefonów komórkowych na pokładzie mogła mieć przyczynę związaną z nietypowymi wydarzeniami na pokładzie samolotu – wynika z ustaleń podkomisji smoleńskiej.

Co niezwykle istotne, wątek ten został całkowicie pominięty przez komisję Millera.

- Nasi poprzednicy ograniczyli się jedynie do stwierdzenia, czy włączenie telefonów na pokładzie było zgodne z przepisami. Nie interesował ich powód włączenia telefonów. Wiemy, że nawiązano dwa połączenia, w których tle słychać huk, warkot i krzyki ludzi. Dwie niezależne osoby dzwoniły z tego samolotu – ujawnia podkomisja smoleńska.