Przebudzenie młodych

  

16 października, w rocznicę wyboru Karola Wojtyły na Ojca Świętego, na ulice Paryża wyszli po raz kolejny przeciwnicy „małżeństw dla wszystkich”, czyli wprowadzonej przez socjalistyczny rząd w 2013 r. tzw. ustawy Taubiry (od nazwiska minister sprawiedliwości Christiane Taubiry) pozwalającej na małżeństwa osób tej samej płci.

Głównym hasłem protestujących była walka z wprowadzaniem do francuskich szkół ideologii gender i umożliwianiem parom homoseksualnym posiadania dzieci. Według organizatorów w niedzielnym marszu wzięło udział ponad 250 tys. osób (choć policja podawała jej liczebność jako 10-krotnie mniejszą). Była to pierwsza tak liczna demonstracja stowarzyszenia „Manif pour tous” („manifestacja dla wszystkich”) od dwóch lat. Samo stowarzyszenie powstało cztery lata temu w ramach sprzeciwu przeciw ustawie wprowadzającej „małżeństwa dla wszystkich”. Na ulicach znalazło się wtedy ponad milion osób. Pomimo mniejszej frekwencji obecnie można jednak mówić o pewnym sukcesie. 3,5-godzinny przemarsz przez Paryż był bowiem przede wszystkim świętem młodości.

Sprawdzone metody manipulacji

Ciekawostką była fotorelacja z marszu lewicowego dziennika „Liberation”. Na przedstawionych ujęciach starano się unikać pokazywania tłumów. Na zdjęciach widać za to np. starszego kapłana w sutannie z różową flagą „Manif pour tous”, szefową stowarzyszenia, która akurat pali papierosa czy wiekowego, trochę zagubionego manifestanta z trójkolorową flagą Francji. Jeśli jednak wyselekcjonowanym fotografiom przyjrzeć się dokładniej, niemal na każdej z nich widać w tle wyłącznie młodzież. Warto też dodać, że marsz wsparła paryska Polonia, w tym członkowie tamtejszego Klubu „Gazety Polskiej” i wśród dominujących barw „Manifestacji dla wszystkich”, czyli różu i błękitu, można było dopatrzyć się także bieli i czerwieni.

„Homoseksualne małżeństwa” rujnują tradycyjny model rodziny. Rzekome szczęście osób homoseksualnych wydaje się tu raczej drugorzędne w stosunku do chęci narzucenia zmian społecznych i przeobrażania społeczeństw na nową modłę. Temu samemu celowi służy także, kończąca się zresztą tragicznie, próba narzucania wielokulturowości. Problemy z imigrantami czy niedającymi się zasymilować muzułmanami powinny być nauczką dla nowych eksperymentatorów lewicy. Przesłanki ideologiczne okazują się jednak ważniejsze niż to, co pokazuje rzeczywistość. Pojawia się więc pytanie: kto jest odpowiedzialny za tego typu eksperymenty?

Kto za tym stoi?

Odpowiedzi mogą być bardzo różne, mniej i bardziej spiskowe, racjonalne lub fantazyjne, socjologiczne i teologiczne. Można wskazać na lobby LGTB, dojście do władzy lewicowego pokolenia ’68, postmarksizm, tajemnicze stowarzyszenia w rodzaju grupy Bilderberg czy np. na ruch wolnomularski. W czasie wprowadzania ustawy Taubiry masoneria nie tylko np. krytykowała Kościół za sprzeciw wobec legalizacji „małżeństw homoseksualnych”, ale też używała tu wspólnej z lobby homoseksualnym argumentacji odwołującej się do rozdziału Kościoła od państwa. Można tu przypomnieć specjalny komunikat Wielkiej Koedukacyjnej Loży Uniwersalnej Obediencji Laickiej i Republikańskiej, który potwierdzał „przywiązanie [Francji] do laicyzmu zadekretowanego w ustawie z 1905 r.”, ale w sprawie ślubów osób jednej płci potępił „pochodzącą z innej epoki interwencję Kościoła przeciw małżeństwom dla wszystkich”. Według „koedukacyjnych” masonów religijna krytyka i działalność „manifestacji dla wszystkich” przekroczyła „znacznie ramy świeckości Republiki”. Nie tylko masoni stoją za społecznymi eksperymentami, ale lekceważenie wpływu tego ruchu, zwłaszcza nad Sekwaną, byłoby poznawczym błędem.

„Sukces” ustawy Taubiry

Po trzech latach od wejścia w życie ustawy Taubiry sytuacja uległa już pewnym zmianom. O powrocie do stanu sprzed ustawy i likwidacji „małżeństw homoseksualnych” nie mówi już praktycznie żaden z tzw. poważnych kandydatów w prawyborach Republikanów. Ruch sprzeciwu cofnął się zaś na pozycje obrony przed gender i zamawianiem sobie dzieci przez homoseksualne pary za pomocą metody in vitro (lesbijki) lub przez wynajmowanie sobie kobiecych inkubatorów (homoseksualiści).

W paryskiej manifestacji udział wzięło także ok. 30 parlamentarzystów. Maszerowała jednak głównie druga liga Republikanów, a z kandydatów w prawyborach prezydenckich pojawił się tylko Jean-Frederic Poisson, szef partii chadeckiej. Wygwizdano za to Herve’a Maritona, który chociaż sprzeciwia się ustawie Taubiry, poparł w prawyborach Alaina Juppégo. Tymczasem faworyzowany Juppé nie tylko jest zwolennikiem homomałżeństw, lecz także nie ma nic przeciwko adopcjom przez takie pary dzieci (swoją drogą ten polityk, sam mający problemy z aksjologią, ostatnio groził Polsce, że „albo przyjmiecie wartości europejskie, albo wypadniecie z UE”).

Pewnego wsparcia na internetowym blogu udzielił manifestantom jedynie François Fillon (premier Francji w latach 2007–2012, za prezydentury Nicolasa Sarkozy’ego). Mimo że wybory prezydenckie odbędą się już za siedem miesięcy i trwa kampania w prawyborach centroprawicy, temat protestu jest dla polityków tej formacji niewygodny. Jedynie Marion Maréchal-Le Pen mogła sobie pozwolić na hasło, że „deputowani Frontu Narodowego popierają »manifestację dla wszystkich« w 100 proc.”. Jest ona bowiem... jedyną oficjalną deputowaną tej partii. Jej ciotka Marine zaś ograniczyła się tylko do przekazania wyrazów solidarności z marszem.

„Nowoczesna” prawica się odcina

Wśród centroprawicy widać wyraźnie podział na prawicę tradycyjną i tzw. nowoczesną. Różnice są głębokie i dotyczą fundamentów filozofii. Prawica tradycyjna uznaje społeczeństwo, naród, rodzinę za porządek naturalny. Dla „nowoczesnych” są to wspólnoty konwencjonalne, tworzone sztucznie na zasadach umowy pomiędzy ludźmi, a skoro jest to umowa, to można ją przecież modelować, zmieniać – i dotyczy to także pojęcia rodziny. Postawę neutralną polityków centrum wobec homomałżeństw wspierają też wyniki sondaży, które mówią, że większość Francuzów już się z tym eksperymentem pogodziła. Przedstawicielem tradycyjnej prawicy jest wśród kandydatów Republikanów jedynie Poisson. Polityk ten wypadł zaskakująco dobrze w pierwszej debacie telewizyjnej w prawyborach i nic dziwnego, że wielu manifestantów zastanawiało się, czy gdyby poparli go wszyscy uczestnicy demonstracji, miałby szansę trafienia nawet do II tury. Są to jednak nadzieje mocno na wyrost.

Paryską demonstrację usiłowały zakłócić grupki przedstawicieli LGTB i członkinie ruchu Femen. Było to jednak zaledwie kilkadziesiąt osób. Ekshibicjonistki z Femenu spacyfikowano zresztą dość szybko. Do uspokojenia bojówek LGTB policja musiała już jednak użyć gazu.

Eksperymenty społeczne nad Sekwaną trwają w najlepsze, ale każdy znak sprzeciwu jest wartością samą w sobie. Przebudzenie się wielu ludzi po poprzednich manifestacjach, powstanie nowych stowarzyszeń i zaangażowanie się młodzieży mogą w przyszłości zaprocentować.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl