Madryt przywitał wczoraj legionistów chmurami i deszczem. Dziś jednak pogoda ma być idealna – 21 stopni C i świecące cały dzień słońce. Jest więc szansa, że aura wpłynie na piłkarzy Realu Madryt i potraktują ulgowo mistrza Polski – Legię Warszawa.

Chyba wszystkie kluby świata, przyjeżdżając na Santiago Bernabeu, muszą się liczyć z porażką. Legia po klęsce 0:6 na własnym boisku musi dziś zrobić wszystko, aby nie przegrać tak wysoko po raz drugi. Mecz ze Sportingiem w Lizbonie, mimo że przegrany 0:2, nie był jednak w wykonaniu legionistów najgorszy. Warszawski klub w dzisiejszym spotkaniu ma zagrać wzmocniony powracającym do zdrowia Michałem Pazdanem. Wypada się cieszyć, bo zastępujący go Jakub Rzeźniczak w piątkowym meczu z Pogonią Szczecin zagrał fatalnie i po jego dwóch błędach legioniści przegrali 2:3.

Real do meczu przystąpi w lepszym nastroju, bo w Primera Division rozgromił na wyjeździe Betis Sewilla 6:1. Odkąd trenerem „Królewskich” został Zinedine Zidane, zespół zaczął grać ultraofensywnie. W 38 spotkaniach za kadencji Francuza Real strzelił aż 101 goli! 28 meczów wygrał, osiem zremisował i tylko dwa przegrał. W meczu z Legią zabraknie dwóch piłkarzy środka pola – Luki Modricia i Casemiro, ale dla mistrzów Polski to żadna pociecha. Pod ich nieobecność Zidane postanowił ustawić zespół bardziej ofensywnie, wstawiając do pierwszego składu Isco, który odwdzięczył się dwoma golami wbitymi Betisowi. Legia ma wielkiego pecha, bo Real w poprzednich czterech meczach remisował i wydawało się, że jest w słabszej formie. W najgorszym dla drużyny Jacka Magiery momencie wrócił jednak na właściwe tory. 

Na wczorajszej konferencji prasowej Zidane starał się tonować optymistyczne nastroje hiszpańskich dziennikarzy, którzy liczą, że w dzisiejszym spotkaniu padnie bardzo wysoki wynik.

Rezultat w meczu przeciwko Legii będzie uzależniony od naszego „wejścia” w spotkanie i tego, w jaki sposób będziemy wykonywali przedmeczowe założenia. Bramki są konsekwencją pracy i realizacji naszych ustaleń. Im wcześniej zaczniemy je wprowadzać w życie, tym szybciej należy się spodziewać goli. Piłka nożna to rywalizacja sportowa i w niej wszystko jest możliwe. Dlatego na pewno nie zlekceważymy Legii. Zarówno w Madrycie, jak i w Warszawie zagramy tak samo: bardzo intensywnie, bez oglądania się na otoczenie. Nie koncentrujemy się na warunkach zewnętrznych rozgrywanych przez nas spotkań, więc brak kibiców na trybunach nie będzie miał wpływu na naszą grę. Wiemy, że nigdy nie ma łatwych spotkań. Mnie najbardziej cieszy to, że moi zawodnicy czują się dobrze, zarówno pod względem mentalnym, jak i fizycznym. Takie podejście usatysfakcjonowałoby każdego szkoleniowca – dodał legendarny piłkarz, który w 2013 r. został asystentem ówczesnego trenera Carlo Ancelottiego, aby po dwóch latach w roli szkoleniowca rezerw w styczniu objąć pierwszy zespół. 

Więcej na ten temat we wtorkowej „Gazecie Polskiej Codziennie”.