Polski nie stać na ochronę byłych prezydentów za granicą. Wałęsa: to decyzja polityczna - TVN w wieczornych „Faktach” biło dziś na alarm. Mocne słowa padły pod adresem Biura Ochrony Rządu oraz Prawa i Sprawiedliwości. „To bardzo niskie, bardzo podłe” - można było usłyszeć. W materiale przygotowanym przez Katarzynę Kolendę-Zalewską ani słowem nie wspomniano jednak o tym, że to sam Lech Wałęsa zrezygnował z ochrony BOR. 

Burzę wywołał syn byłego prezydenta. Europoseł Jarosław Wałęsa ‏pożalił się na Twitterze, że jego ojcu „odebrano ochronę BOR“ podczas podróży zagranicznych. Jednak według ustawy o uposażeniu byłego prezydenta, ochrona Biura za granicą po prostu nie przysługuje. 

Nigdy nie przestanie mnie zadziwiać ile złej woli jest w tych ludziach

- pisał mimo to Twitterze Jarosław Wałęsa.

Czytaj tekst: Wałęsa junior oburzony. Prawo zaczęło obowiązywać również jego ojca

Dziś temat podchwyciło TVN. „Czy Polski nie stać na ochronę byłych prezydentów za granicą?” - pytali dziennikarze stacji. Sprawa dała też kolejną okazję do tego, by wyżyć się na politykach PiS. 

BOR zdecydował teraz, że za granicą Lech Wałęsa musi sobie radzić sam

- poinformowała Kolenda-Zalewska.

Zapomniała jednak dodać, że pod koniec czerwca były prezydent zamieścił na Facebooku wpis, w którym oskarżył Biuro Ochrony Rządu o inwigilację. Lech Wałęsa zaapelował o „natychmiastowe zabranie tej PiS-owskiej Inwigilacji”. Napisał też w swoim stylu, że ochrona BOR, jaką mu przydzielono jako byłemu prezydentowi „wygląda na inwigilacje i utrudnianie życia”.



Manipulację faktami szybko wytknęli stacji telewizyjnej internauci.