Arkadiusz Malarz przedłużył kontrakt z Legią Warszawa do 30 czerwca 2018 roku. - Podpisałem, dopóki się ręka nie trzęsie - zażartował 36-latek po tym, jak parafował umowę. „Wojskowi” przedłużyli także umowę z Michałem Pazdanem, trwają negocjacje z Michałem Kucharczykiem i Guilherme.

Malarz to przykład piłkarza, który na nowy kontrakt w Legii ciężko zapracował na treningach i w meczach. Do Warszawy trafił w lutym 2015 r. po świetnej rundzie w barwach GKS-u Bełchatów. Do przenosin do stolicy namówił go dyrektor sportowy „Wojskowych”, Michał Żewłakow. Nie jest tajemnicą, że obaj panowie prywatnie od lat są przyjaciółmi, dlatego Malarz od początku musiał zmagać się z głosami szepczącymi mniej lub bardziej głośno o tym, że znalazł się w Legii po znajomości. Odpowiedzieć mógł tylko w jeden sposób - dobrymi występami na boisku. Początkowo jednak nie wszystko układało się tak, jak to sobie wymarzył.

Malarz trafił do Legii za kadencji Henninga Berga i musiał pogodzić się z rolą zmiennika Dusana Kuciaka, który długo czuł się niezagrożony między słupkami. 36-latek szansę co prawda dostał, ale koncertowo ją zepsuł w przegranym 1:2 meczu w Poznaniu, otrzymując czerwoną kartkę i osłabiając drużynę. Kuciak ponownie został numerem jeden i miejsca w składzie nie oddał już do czasu transferu do Hull City. Coraz bardziej sfrustrowany Malarz nosił się z odejściem, ale Żewłakow przekonał go do pozostania na Łazienkowskiej. Opłaciło się - wiosną minionego sezonu Stanisław Czerczesow oznajmił, że Malarz wygrał rywalizację z Radosławem Cierzniakiem. Doświadczony golkiper solidnymi występami szybko przekonał do siebie kibiców Legii i mocno przyczynił się do zdobycia przez „Wojskowych” dubletu na stulecie klubu.

To dzięki fantastycznym interwencjom Malarza słabo grająca Legia ostatecznie wywalczyła awans do upragnionej Ligi Mistrzów. 36-latek stał się jednym z najważniejszych elementów drużyny i jej liderem. - Jestem w Legii już półtora roku, za chwilę stukną dwa lata, i czuję się tu jak w domu. Chcę nadal jak najwięcej dawać od siebie dla zespołu i klubu - stwierdził Malarz po podpisaniu nowego kontraktu. - Nie chcę, żeby zaglądano mi w metrykę, tylko aby oceniano to, jak prezentuję się na boisku. Jakie stawiam przed sobą cele? Chcemy wraz z kolegami odrobić punkty stracone w Ekstraklasie na początku sezonu. Celem są także dobre występy w Lidze Mistrzów. Po pierwszym spotkaniu z Borussią, gdzie wyglądało to niedobrze, w drugim meczu, w Lizbonie, pokazaliśmy że nie boimy się teoretycznie silniejszych przeciwników i potrafimy z nimi grać. Chciałbym, żebyśmy zdobyli w Champions League punkty. Występy w tych rozgrywkach to dla nas dobra lekcja - oby zaprocentowała w kolejnych latach - dodał bramkarz.

W tym sezonie Malarz zagrał w 20 meczach Legii, dziesięć razy zachowując czyste konto. We wtorek będzie mógł zmierzyć się z gwiazdami Realu Madryt, któremu prywatnie kibicuje.


- Żartobliwie mówiłem w jednym z wywiadów o wyprowadzeniu Cristiano Ronaldo za rękę. Cieszę się, że mamy Real. Niesamowita sprawa. Pamiętajmy jednak, że to tacy sami ludzie jak my. Nie zjedzą nas - stwierdził golkiper, który jako pierwszy, ale nie ostatni przedłużył umowę.


Nowy kontrakt i znaczna podwyżka przypadły w udziale także Michałowi Pazdananowi, który latem był blisko odejścia z Legii, dał się jednak przekonać do tego, by zostać i powalczyć o LM. Władze klubu chcą zrekompensować mu brak transferu, stąd dużo lepsze warunki finansowe i klauzula odstępnego zawarta w kontrakcie.

Legia przedłuży także umowy z Michałem Kucharczykiem i Brazylijczykiem Guilherme. Obaj piłkarze negocjują nowe warunki od kilku miesięcy - teraz sprawa jest w końcu na finiszu.