Środowiska ekologiczne, które dziś zabierają głos w obronie Puszczy Białowieskiej, milczały, gdy Rosjanie i Niemcy realizowali projekt Nord Stream zagrażający ekosystemowi Morza Bałtyckiego. A niektórzy z nich – najgłośniej protestujący przeciw obecnemu ministrowi środowiska – zostali wręcz przez budowniczych Nord Stream kupieni.

W kwietniu 2016 r. siedem znanych organizacji ekologicznych złożyło skargę na działania ministra środowiska Jana Szyszko do Komisji Europejskiej. Chodzi o ClientEarth, Dziką Polskę, Greenmind, Greenpeace Polska, Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków, Pracownię na rzecz Wszystkich Istot oraz WWF Polska. Ekolodzy zarzucali ministrowi, że pod pretekstem walki z kornikiem chce dokonać nadmiernej wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej.

Czy zaangażowanie niektórych z wyżej wymienionych organizacji faktycznie jest pochodną troski o środowisko naturalne, czy też cyniczną grą interesów?

Warto przypomnieć, jak najważniejsze organizacje ekologiczne – walczące dziś z ministrem środowiska – zachowywały się, gdy Niemcy i Rosjanie planowali realizację gazociągu Nord Stream. Już bowiem na samym początku projektu było wiadomo, że stanowi on zagrożenie dla fauny Bałtyku (m.in. dla populacji morświnów) i dla czystości akwenu (przed położeniem rur zdetonowano wiele min z czasów I i II wojny światowej, powodując przedostanie się groźnych chemikaliów do wody).

W 2010 r. na portalu ekologia.pl ukazał się niezwykle ciekawy artykuł Eweliny Wojdy, ukazujący zakłamanie największych organizacji ekologicznych w sprawie Nord Streamu. „Szukając śladów gazociągu w działalności organizacji ekologicznych w Polsce, dowiadujemy się, że właściwie wiele z nich w ogóle nie chce wypowiadać się w tej sprawie i nie posiada żadnego stanowiska. W odpowiedzi na pytanie o stanowisko w sprawie gazociągu najczęściej słyszymy, że organizacje w ogóle nie zajmują się tą sprawą. (...) Rzecznik prasowy Greenpeace sam przyznaje, że nie zna takich organizacji, które w Polsce zajmowałyby się Nord Streamem” – pisała Wojda.

Szczególnie bulwersujące było zachowanie fundacji WWF, która dziś stoi na czele walki z ministrem Szyszko. W 2011 r. nie kto inny jak sprzyjająca ekologom „Gazeta Wyborcza” pisała: „Szefowie niemieckich organizacji ekologicznych, którzy głośno protestowali przeciw gazociągowi Nord Stream z Rosji, właśnie objęli posady w kierownictwie sponsorowanej przez Nord Stream ekofundacji. (...) Prezesem »gazpromowej« fundacji został szef WWF Deutschland Jochen Lamp, a jego zastępczynią – szefowa BUND (Przyjaciele dla Ziemi) Corinna Cwielag. Przedstawiciele trzech organizacji ekologicznych wejdą do rady fundacji, a jej szefem będzie przedstawiciel Nord Stream”. Ile dostali ekolodzy z WWF? Chodzi o zawrotne pieniądze. Wiadomo, że Nord Stream wyłożył 5 mln euro na kapitał zakładowy fundacji i 5 mln euro na programy badawcze.

Więcej w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.