Po falstarcie w meczu z Basketem Poznań koszykarze Legii zaczęli marsz po awans do Tauron Basket Ligi. Zwycięstwo w Bydgoszczy i dominacja w meczu z Polonią Leszno (80:58) poprawiły humory w drużynie Piotra Bakuna. 

- W pierwszym spotkaniu dostaliśmy po twarzach. Może dobrze się stało, bo szybko wyciągnęliśmy wnioski z porażki, co było widać w dwóch ostatnich występach - mówi rozgrywający Łukasz Pacocha.


Z Basketem legioniści za wcześnie poczuli się jak zwycięzcy. Przed ostatnią kwartą prowadzili 10 punktami, by pozwolić rywalom wygrać czterema oczkami. Nauka nie poszła w las. W niedzielę na Bemowie „Wojskowi” ani przez chwilę nie pozwolili Polonii Leszno rozwinąć skrzydeł i wygrali wszystkie kwarty. - Chcieliśmy pokazać, że przegrana na inaugurację była przypadkiem. I chyba udało nam się to udowodnić. Jest jeszcze trochę do poprawy, zwłaszcza skuteczność mogłaby być ciut lepsza, ale nie ma też co narzekać - dobrze zagraliśmy w defensywie, wygraliśmy rywalizację na tablicach- dodaje Pacocha, który do Legii trafił przed sezonem i jako „jedynka” świetnie wprowadził się do zespołu, grając wymiennie z Łukaszem Wilczkiem. 

Liderem Legii na początku sezonu jest Grzegorz Kukiełka, pozyskany zimą z Anwilu Włocławek. - Bardzo mocny w ataku, z dobrym rzutem i wejściem pod kosz - ocenia zaangażowany w działania sekcji Marcin Bodziachowski. Latem, poza Pacochą, „Wojskowi” zakontraktowali jeszcze rzucającego Piotra Robaka, a tuż przed startem rozgrywek silnego skrzydłowego Bartłomieja Bojkę. Robak to na razie zmiennik Michała Aleksandrowicza, ale widać, że z każdym meczem nabiera pewności. - Jeszcze nie wpada w tym sezonie tak, jakbym chciał, magazynek jest zacięty, ale myślę, że nieważne kto rzuca punkty, liczy się końcowy wynik - mówi były zawodnik Astorii Bydgoszcz. Bojko gra najmniej, jednak gdy już pojawia się na parkiecie, robi swoje.

Z Lesznem legioniści zanotowali najlepszą skuteczność z gry w tym sezonie (50,8%), a uważnie broniąc, pozwolili rywalom rzucić tylko 58 pkt (skuteczność 29,2%). Tomasz Andrzejewski ostrzega jednak przed lekceważeniem przeciwników. - Na Legię wszyscy mobilizują się podwójnie, a nawet potrójnie. Nawet drużyny z dołu tabeli będą robiły wszystko, by z Legią wyszarpać zwycięstwo - mówi podkoszowy. Batalia o awans powinna się rozstrzygnąć między „Wojskowymi” i Sokołem Łańcut. Tymczasem w niedzielę na Bemowo przyjeżdża Noteć Inowrocław. Mecz o godz. 17:00.