Uchodźcy wszczęli bunt. Przez ciasteczka. A inni chcieliby też domu dla każdej rodziny

  

Bunt imigrantów w jednej z miejscowości we Włoszech wywołał... deser. Do tiramisu użyto ciastek nasączonych alkoholem. Uchodźcy zorganizowali blokadę. W tym samym czasie strajkiem zagroziła grupa przybyszów z państw Bliskiego Wschodu przewieziona z Grecji do Bułgarii. Uchodźcy byli zawiedzeni między innymi tym, że każda z ich rodzin nie dostała oddzielnego domu, a im nie wręczono po 500 euro.

Kryzys imigracyjny momentami bywa przezabawny. W miejscowości Novara we włoskim Piemoncie, na północy kraju uchodźcy ogłosili protest. Powodem były... ciasteczka.

Czytaj też: Wyciekł tajny raport policji - przeraża co robią imigranci. A Bruksela kombinuje jak zmusić Polskę do ich przyjęcia

Przybyszom na stołówce przy ulicy Camoletti w Novarze podano jako deser tradycyjne włoskie tiramisu. Wywołało to ostrą reakcję imigrantów, bowiem ciastka wykorzystywane do przygotowania smakołyku nasączone były wcześniej alkoholem. Muzułmanom nie wolno zaś spożywać napojów wyskokowych.

To było nieporozumienie

- stwierdził Piero Ramella, koordynator spółdzielni Lisanza.

Tiramisu zostało zabrane, uchodźcom podano owoce

- dodał.

Do jeszcze bardziej absurdalnej sytuacji doszło w Bułgarii. Relokowano tam z Grecji grupę uchodźców, która trafiła do jednego z ośrodków w Sofii. Ci byli bardzo rozczarowani warunkami, w jakich się znaleźli.

Imigranci powiedzieli, że w Grecji obiecano im oddzielne domy dla każdej rodziny, 500 euro miesięcznie na osobę, ubezpieczenia, szkołę dla dzieci, leki, opiekę lekarską i tłumaczy. Jako że tego nie zastali w Bułgarii, zaczęli domagać się przewiezienia ich do pierwotnego miejsca pobytu.

Czy tak zachowują się ludzie, którzy uciekają przed wojną?
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Polskie Radio,niezalezna.pl,lastampa.it

Tagi

Wczytuję komentarze...

Sękowa: Z ziemi wyciekło 40 tys. litrów wody z ropą. WIDEO

/ facebook.com/gorlice112pl

  

Od sobotniego południa do niedzieli wieczorem ok. 40 tys. litrów substancji – wody zmieszanej z niewielkimi ilościami ropy – wypłynęło z ziemi w Sękowej k. Gorlic (Małopolskie). Cały czas płonie gaz wydobywający się spod ziemi – słup ognia sięga 5 m wysokości.

"Przez najbliższą noc i kolejne dni służby (straż pożarna, policja, pogotowie górnicze) będą na miejscu, aż do zakończenia emisji substancji. Nie wiadomo, czy jest to jeszcze kwestia godzin, dni czy tygodni"

– powiedział w niedzielę wieczorem rzecznik prasowy gorlickiej Państwowej Straży Pożarnej Dariusz Surmacz. Według posiadanych przez niego danych od sobotniego południa do niedzieli wieczorem spod ziemi wypłynęło ok. 40 tys. litrów mieszaniny wody z ropą.

Do erupcji gazu oraz wody ze śladowymi ilościami ropy doszło w Sękowej, na prywatnej łące, w sobotę w południe. Eksperci celem kontroli i eliminacji zagrożenia podpalili ulatniający się gaz – w niedzielę płomień na łące w Sękowej wciąż jest widoczny, słup ognia sięga 5 m wysokości. Spod ziemi cały czas wydostają się śladowe ilości ropy zmieszanej z wodą.

[polecam:https://niezalezna.pl/268546-ropa-i-gaz-samoistnie-wyciekly-z-ziemi-akcja-w-sekowej-w-malopolsce]

Służby pracujące na miejscu podkreślają, że nie ma żadnego zagrożenia w związku z erupcją. Ok. 2 ha terenu zostało zagrodzonych specjalną taśmą, w celu zabezpieczenia terenu.

"Trwa kontrolowane spalanie gazu. Wraz z gazem na zewnątrz wydostaje się płyn złożowy w postaci wody i śladowych ilości ropy. Oceniam, że wypływ substancji i ilość ulatniającego się gazu nieznacznie maleją"

– powiedział w niedzielę Erwin Szwast, kierujący na miejscu akcją ze strony Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG), oddziału w Sanoku. Dodał, że trudno określić, ile jeszcze płynu i gazu zostało pod ziemią i kiedy emisja ustanie.

Jak wyjaśnił, woda i ropa spływają do specjalnie wykopanego dołu, następnie trafiają do beczek i wywożone są do pobliskiej kopalni (Petrol-PAP). Tu w procesie technologicznym z płynu złożowego wydzielona ma być ropa, która zostanie zagospodarowana, oraz woda, która odwiertami będzie zwrócona do złoża.

W Sękowej do wycieku doszło w miejscu, które przed wojną było eksploatowane jako pole naftowe. Substancje wydostały się na zewnątrz poprzez zlikwidowany w 1995 r. odwiert ropy naftowej Franciszek 1. Odwiert ten powstał pod koniec XIX w.

Ziemia gorlicka od wieków znana była ze złóż ropy naftowej. Pierwsze wzmianki o występowaniu "oleju skalnego" w tej części Polski pochodzą z czasów średniowiecznych. Intensywne poszukiwania ropy rozpoczęły się w XIX wieku. Kres gorlickiemu zagłębiu przyniósł wybuch I wojny światowej. Powszechnie wiadomo, że tutejsze złoża zostały już w znacznym stopniu wyeksploatowane.

Rzecznik prasowy gorlickiej Państwowej Straży Pożarnej Dariusz Surmacz przyznał, że ok. dwa lata temu niewielka ilość ropy wypłynęła w Męcinie, wiosce położonej niedaleko Sękowej.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl