Siedem miesięcy w delegacjach i 88 tys. przejechanych kilometrów. To bilans dwóch lat sprawowania urzędu prezydenta Słupska przez Roberta Biedronia. Dawno znudził się on już skomplikowanymi problemami samorządu. Woli służbowe wyjazdy, zwłaszcza na imprezy homoseksualne w Las Vegas, Amsterdamie czy Oslo. Bo jego zdaniem… Słupsk musi uczestniczyć w tego typu wydarzeniach - pisze w najnowszym numerze „Gazeta Polska”.

Po dwóch latach na stanowisku Biedroń ma przeciwko sobie większość radnych. Na ostatniej sesji odrzucili oni jego strategię dla Słupska na najbliższe lata, napisaną w duchu ideologii LGBT. Sam Biedroń już dawno znudził się skomplikowanymi problemami samorządu.

W ubiegłym tygodniu Radio Gdańsk podliczyło wszystkie podróże służbowe prezydenta Słupska Roberta Biedronia. Należy on do rekordzistów wśród prezydentów, jeśli chodzi o liczbę wypisywanych delegacji. W ciągu dwóch lat przejechał służbowo 88 tys. kilometrów. To jak dwa razy obwód Ziemi. Dziennikarz Radia Gdańsk podsumował, że przez dwa lata kadencji Robert Biedroń aż 7 miesięcy spędził w podróżach służbowych. W ubiegłym roku było to 128 dni. W tym roku już 80. W ciągu dwóch lat sprawowania funkcji prezydenta Słupska odwiedził kilkadziesiąt miast na całym świecie: Las Vegas, Paryż, Londyn, Strasburg, Brukselę, Oslo, Amsterdam, Oxford, Flensburg, Kijów, był także w Gruzji i Turcji. Do tego dochodzi kilkanaście wyjazdów do Warszawy, Gdańska, Wrocławia, Gorzowa Wielkopolskiego, Łodzi, Katowic, Krakowa, Wadowic i Krynicy.

Więcej w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.