„Zdrajcy”, „Wynocha”, „Merkel musi odejść” - skandowali zebrani na uroczystościach z okazji Dnia Jedności Niemiec w Dreźnie. Kanclerz Angela Merkel i inni oficjele zostali wygwizdani przez wściekły tłum.

Droga kanclerz i innych gości do Muzeum Transportu na Nowym Rynku w Dreźnie, a tam właśnie rozpoczęły się uroczystości święta zjednoczenia Niemiec nie należała do przyjemnych. Zamiast oklasków i pozdrowień, czołowi niemieccy politycy zostali wygwizdani i obrzuceni wyzwiskami. Dostało się nie tylko Ageli Merkel, ale także prezydentowi Joachimowi Gauckowi i przewodniczącemu Bundestagu Norbertowi Lammertowi.

Protesty trwały także po mszy ekumenicznej w kościele mariackim. Kilkuset demonstrantów skandowało okrzyki, gwizdało i buczało. Media podały, że wśród demonstrantów byli zwolennicy antyislamskiego ruchu Pegida i konserwatywnej Alternatywy dla Niemiec (AfD). Wśród nich znajdował się również jeden z założycieli tej partii Lutz Bachmann.

Drezno uchodzi za bastion Pegidy, nastawionej wrogo do imigrantów. To właśnie kanclerz zapraszała w zeszłym roku uchodźców do Niemiec.

Funkcjonariusze sił porządkowych byli zmuszeni odsunąć dodatkowo rozjuszony tłum. Do miasta ściągnięto ponad 2 600 policjantów. Według mediów, w antyimigranckim proteście wzięło udział około 20 tysięcy osób.



Angela Merkel idąc obok skandującego tłumu sprawiała wrażenie obojętnej. Jeden z towarzyszących jej polityków próbował uspokoić protestujących. Bezskutecznie. Ci jeszcze głośniej wykrzykiwali swoje hasła.

Później niemiecka kanclerz przyznała, że także w 26 lat po zjednoczeniu Niemiec „z pewnością mamy także nowe problemy i nowe wyzwania”. Wyraziła też „osobiste życzenie”, żeby stawić im czoło „zachowując należny szacunek wobec siebie i uznając racje drugiej strony”.

Święto zjednoczenia Niemiec obchodzone jest 3 października, w rocznicę połączenia NRD z RFN jesienią 1990 roku.