Niemieckie media oskarżają Polskę o szantaż. Co naprawdę proponuje polski rząd?

  

Tuż przed piątkowym specjalnym spotkaniem ministrów środowiska państw Unii Europejskiej niemieckie media oskarżają Polskę o stosowanie szantażu. Fakt, że polski rząd rozpoczynając proces ratyfikacji globalnego porozumienia klimatycznego, próbuje uzyskać jak najlepsze dla kraju warunki, jest ostro krytykowany. Przy okazji tutejsze media oskarżają Polskę o to, iż jest największym trucicielem środowiska w Europie.

Lewicowy niemiecki dziennik „Tageszeitung” z oburzeniem informuje, że Polska żąda od Unii Europejskiej zgody na doprowadzenie do „brudnego porozumienia”, bowiem w przeciwnym wypadku – czytamy w niemieckiej gazecie – Warszawa zablokuje porozumienie w kwestii ratyfikacji globalnego porozumienia klimatycznego. Niemcy zarzucają polskiemu rządowi, że wykorzystując fakt, iż także Unia Europejska musi ratyfikować porozumienie klimatyczne z Paryża, a będzie to możliwe tylko, jeśli decyzja będzie jednomyślna, stosuje niedopuszczalny szantaż. Media drukują list polskiego ministra Jana Szyszko do swoich unijnych kolegów po fachu, i przekonują, że szef polskiego resortu środowiska stawiając żądania, jakoby posuwa się właśnie do szantażu, strasząc pozostałe rządy zablokowaniem porozumienia.

Co proponuje polski rząd?
Polska zgodzi się na przyspieszoną ratyfikację przez Unię Europejską porozumienia klimatycznego z Paryża jeśli zostanie uwzględniona specyfika jej gospodarki. Minister Środowiska Jan Szyszko przypomina, że zgodnie z Protokołem z Kioto Polska już zredukowała swoje emisje CO2 o 32 proc. względem wymaganych 6 proc. i dlatego ta nadwyżka redukcji emisji powinna być przez Unię Europejską uwzględniona w kolejnych okresach rozliczeniowych.

- Jesteśmy gotowi dokonać redukcji emisji zgodnie z polityką unijną, ale na bazie własnych rozwiązań, a własne rozwiązania to jest innowacyjność w zakresie nowych bloków węglowych opartych o węgiel, wykorzystanie pochłaniania CO2 przez lasy, korzystanie z polskich OZE, czyli geotermii, wykorzystanie drewna, jako drewna energetycznego – podkreśla polski minister.

Polski rząd stoi na stanowisku, że polskie lasy są w stanie pochłonąć dodatkowo 32 mln ton CO2 rocznie, oraz powszechne budownictwo z drewna, jak również elektrownie drzewne i wodne idą w tym samym kierunku. Dlatego ministerstwo środowiska nie widzi powodu, aby te fakty, które w efekcie znacznie zmniejszają koncentrację dwutlenku węgla w atmosferze nie miały zostać uwzględnione.

Dla Niemców pilnowanie własnych interesów to szantaż
Niemcy te wszystkie polskie propozycje nazywają brudnym szantażem i z uporem powtarzają, że do tej pory propozycje rozliczeń, jakie proponuje polski rząd są w UE niedozwolone, gdyż – jakoby – trudno je wyliczyć. Do ostrej krytyki naszego kraju dołączył Europoseł z Luksemburga z partii Zielonych Claude Turmes, który także nazywa polski rząd szantażystą Unii Europejskiej. Przypomnijmy, że wśród tych, którzy w trakcie warszawskiego Szczytu Klimatycznego najbardziej krytykowali Polskę był właśnie luksemburski poseł do PE Claude Turmes. Jego zdaniem Polska zmierza do zablokowania żmudnie i trudno osiągniętego kompromisu w sprawie emisji gazów cieplarnianych, co ma być – jak twierdzi – skandalem.  

Kto najbardziej śmieci w Europie?
We wszystkich publikacjach niemieccy ekolodzy oraz politycy sugerują, że Polska, która najbardziej utrudnia porozumienie w kwestii ratyfikacji paryskiego protokołu, jest największym trucicielem Europy, bowiem jej gospodarka „węglem stoi”. Po pierwsze w przeliczeniu na jednego mieszkańca (dane z 2015 roku) to nie Polska zajmuje pierwsze miejsce w Europie w emisji CO2, lecz Luksemburg z kwotą 21 ton, więcej od nas emitują także Holendrzy, Belgowie, Czesi, Estończycy, Finowie no i oczywiście Niemcy. Nasi zachodni sąsiedzi emitują w sumie ponad 900 milionów ton CO2, co raczej stawia ich w szeregu dużych trucicieli.

Warto przypomnieć, że w Niemczech (dane z 2013 roku) największy udział w produkcji krajowej energii miała ropa naftowa, przed węglem kamiennym i brunatnym, gazem ziemnym, a dopiero na czwartym miejscu uplasowały się tak zwane odnawialne źródła. Jeszcze dzisiaj 30 proc. wytwarzanej obecnie energii elektrycznej w tym kraju pochodzi z elektrowni węglowych.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Hit! Zobacz, jak ofiara Hitlera demaskuje służalczość PO wobec Niemiec. WIDEO

/ niezalezna.pl

  

Henryk Walendowski przeżył horror. Jako 4-letnie dziecko wyrzucony został z domu przez Niemców na 20-stopniowy mróz. Jego siostrę siłą oddano niemieckiej rodzinie z Berlina. – To my byliśmy naprawdę wypędzeni. Niemcy od Eriki Steinbach wysiedlani byli na mocy układu poczdamskiego. Mieli na wyprowadzenie się miesiąc, nam dawano 10 minut – mówi. Wraz ze społecznym komitetem od 13 lat zabiega o Pomnik Wypędzonych w Poznaniu. Zwodzony przez urzędników PO w końcu stracił cierpliwość. Postanowił powiedzieć całą prawdę o przyczynach ich uległości wobec niemieckiego konsulatu. FILM PONIŻEJ!

Sensacyjne szczegóły na temat zależności pomiędzy związanym z PO establishmentem na Zachodzie a Niemcami, o których opowiedział Henryk Walendowski w „Wywiadzie z chuliganem” chwilami brzmią wręcz nieprawdopodobnie. Jednak powiązania niemieckich mediów, polskich instytucji naukowych i przydzielanych im niemieckich grantów układają się w jedną całość, która przekłada się także na wyniki wyborów w tych miastach.

Ale sprawa Pomnika Wypędzonych pokazuje, że lobby to weszło na teren, do którego zbliżać się mu absolutnie NIE WOLNO – prawdy historycznej u II wojnie światowej i jej upamiętnienia przez ofiary.

Henryk Walendowski nawiązał też do skandalicznej wypowiedzi wiceprezydenta Gdańska Piotra Grzelaka, który stwierdził, że przyczyną II wojny światowej było „złe słowo było Polaka przeciwko innemu narodowi, Niemca przeciwko innemu narodowi”.

Od razu pomyślałem, czy ten pan nie miał jakichś związków z poznańskim Instytutem Zachodnim. Bardzo boli mnie, że Instytut Zachodni jest prawdopodobnie skażony jakiś dotacjami niemieckimi i poprawnością polityczną. Mamy do czynienia z zamazywaniem konturów wydarzeń, Niemcy przedstawiani są nie tak, jak Polacy odczuwali to w czasie wojny

– powiedział gość Piotra Lisiewicza.

Jego zdaniem bezczelne nabijanie w butelkę przez urzędników dożywających swoich dni niemieckich ofiar to przekroczenie wszelkich granic:

Niemcy chcieliby zapomnieć o swoich o swoich barbarzyństwach. Teraz, w dzisiejszych czasach, gdy otacza nas gospodarka niemiecka, jest obawa, czy to nie przytłumi polskości.  Dlatego Pomnik Wypędzonych Poznaniowi po prostu się należy.

CAŁĄ SENSACYJNĄ ROZMOWĘ OBEJRZEĆ MOŻNA PONIŻEJ:

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl